Uncategorized
2 komentarze Wpis na szybko :P
„Masło było niedobre bo leżało piątek i szóstek.
Szóstek jest jak jest noc… to się czasami zdarza” (Patryk)
Bohater w bajce: „Czym jest więc happy end?”
Patryk: „Ty nie wiesz? To jest szczęśliwe zakończenie ty głupku!”
Amelka chorowała mocno, kazaliśmy jej dużo pić.. Któregoś dnia Patryk podetknął jej swój kubek z mlekiem mówiąc: „Co było mówione…? Masz dużo pić!”
A propo Amelki choroby… Zaczęła się od nie wiadomo czego- podwyższone tętno, zmęczenie – dwa dni i minęło. A po miesiącu- tętno takie,ze trudno policzyć, gorączka, słaby, szybki oddech….- doba i koniec dolegliwości. A po kolejnej dobie nawrót i jeżdżenie po doktorach- przychodnia, szpital, RTG, EKG, konsultacja kardiologa. Opinia lekarska- zapalenie płuc!
Nie uwierzyłam- zapalenie płuc z chwilowa tylko gorączką, bez kaszlu prawie itp??
Zwłaszcza,że jej się znowu polepszało..
Ale kolejny dzień był straszny- Amelka spała przez większość dnia, ciężko oddychała, gorączkowała i nie chciała pić!
Wierzcie (albo nie),ale ciężko mi było patrzeć na nią i nie płakać, bo wyglądało to strasznie 🙁
Więc przećwiczyliśmy nocna wyprawy do apteki po przepisany antybiotyk i do sklepu po picie i zachciewajki (Tomek), wzywanie na pomoc znajomych czarownic- jednej na konsultacje telefoniczną, drugiej na osobistą (po 23 dopiero się udało), nasłuchiwanie jak oddycha, budzenie na pojenie… katastrofa 🙁
Ale na szczęście minęło, obyło się bez szpitala i kroplówki (a na to się zanosiło) 😀
Dziękujemy pomocnym czarownicom i opiekunkom ściągniętym na bieżący tydzień (Amelka nadal w domu,a my musimy w pracach być)
„Piątek i szóstek” – bardzo ładne:)
Biedna mała i wy biedni. Zdrowiejcie tam szybko, uściski :*
No dzisiaj nie było już żadnej tragedii 🙂 Widać czarownice porządnie się spisały, bo na pewno to nie ten antybiotyk ;p
Nie chce mnie zarejestrować to się tu podpiszę 😀 Bluszczyk