Będąc na działce chodzimy na spacerki po mleko. Do niezbyt odległego gospodarstwa gdzie krowy hodują.
W zeszłym tygodniu idziemy więc, po drodze robiąc przerwę na puszczanie latawca.
W/w polatał,linki już zwinięte, dzieci zadowolone…
Patryk: „Wracamy już?”
Ja: „Nie. Przecież chcieliście mleko, to trzeba po nie iść, samo nie przyjdzie”
P: „A jakby krowa przyszła?”
J: „A kto by ją wydoił? Bo ja nie wiem czy umiem, nie próbowałam”
P: „Ja umiem.”
J: „Umiesz? A skąd wiesz?’
P: „Bo próbowałem na takiej sztucznej”
Sztuczną krową była krówka milki stojąca w hipermarkecie. 😉