Uncategorized
No Comments Zabawki do kopania
Amelka: Kostek, a wiesz że jak byłeś u mamy w brzuchu to czułam jak kopałeś?
Kostek (nieco zdziwionym głosem): A zabrałem tam ze sobą jakieś zabawki?
Uncategorized
No Comments Amelka: Kostek, a wiesz że jak byłeś u mamy w brzuchu to czułam jak kopałeś?
Kostek (nieco zdziwionym głosem): A zabrałem tam ze sobą jakieś zabawki?
Uncategorized
3 komentarze Kostek skacząc po resztkach śniegu:
AAAA… Robię dzikie ślady! Bo jestem dzikie zwierzę.



Uncategorized
No Comments Dzieci rosną, wiodą stosunkowo nudne życie uczniów podstawówki, mniej ciekawostek do pisania mamy.
Z drugiej strony często sytuacje warte opisania są w zwiększonym składzie – Kostek już spory chłopak i udział w życiu rodziny ma duży 😉
W związku z tym przemyśliwuję o stworzeniu jednego bloga zamiast aktualnych dwóch.
Nie wiem w jakim czasie to nastąpi, bo przy aktualnej ilości dzieci (3,5 sztuki tzn. nasze standardowo i Lila dodatkowo przez sporą część dnia) ogarnięcie czegoś ponad codzienność bywa trudne (chociaż wykonalne,więc szanse na nowy blog są 😉 ).
Z aktualności u starszaków napisać mogę np.:
– Patryk zdał kolejny egzamin na aikido i dorobił się żółtego pasa. Szykuje się też na zimowy obóz aikido (pierwszy wyjazd bez rodziców). Ponadto spoważniał i np. na aikido jest bardzo chwalony za dużą pozytywną zmianę zachowania.
– Amelka niezmiennie chodzi na swoje zajęcia taneczne i wstępnie planuje udział w kolejnym letnim obozie grupy (tym razem częściowo za granicą, a częściowo w Mrągowie)
– Wraz z dorastaniem zmieniają się zachowania (to dość oczywiste), więc np. Amelka aktualnie jest mocno buntowniczą nastolatką (zachowania dość standardowe u 13-14 latków w wykonaniu niespełna 9-cio latki to straszna rzecz).
My – rodzice dla odmiany jesteśmy aktualnie raczej zimowi i najchętniej zawinęlibyśmy się w kołderkę i czekali na wiosnę 😉
Uncategorized
No Comments Rozmawiam z Tomkiem o cieście na chleb, które nieco nietypowe wyszło.
Tomek: „Niby takie jest fajne, nieklejące, ale do naczynia się przykleiło..”
Kostek: „To jest klejące czy nieklejące?”
T: „Nieklejące”
K: „Ale się przykleiło?”
T: „Tak”
K: „Czyli jest klejące”
****
Kostek (po raz kilkunasty): „Cooo mam rooobić…?”
Ja (nieco już zirytowana): „Możesz się rozebrać i ubrań pilnować, żeby nie uciekły” (tak, wiem – głupia odpowiedź :P)
K: „Nie uciekną, nie mają skrzydeł”
J: „Ech, Ty kombinatorze..”
K: „Kombinator to jest Strażak Sam”
Uncategorized
No Comments Kostek: „Mamo, a jak będzie padał deszcz?”
Ja: „To będziemy siedzieć w domu….. A, nie – jak będziemy musieli odebrać Amelkę i Patryka ze szkoły to wyjdziemy”
K: „A jak przestanie padać to co będzie?”
J: „Hmm… mokro będzie”
K: „I co jeszcze?”
J: „Kałuże będą. Małe i duże”
K: „Nie. Małe kałuże i duże kałuże. I oni wyjdą i będą zbierać oczy i buzie….”
J: „Kto będzie zbierać i skąd?”
K: „Ludzie. Po deszczu będą zbierać oczy i buzie i sobie przyczepiać”
J: „A nie mają swoich?”
K: „Nie”
Dalej nie pamiętam dokładnie cytatów, ale będą smutne buzie i wesołe buzie. I ci ludzie po deszczu wyjdą i sobie poprzyczepiają. Mogą tez sobie wziąć na zapas. Jak będą mieli wesołe buzie to dobrze, bo Kostek lubi, a jak przyjdzie ktoś ze smutną buzią to Kostek go wygoni i zrobi od nowa – wesołego. Np. wesołą mamę robi się z kartki i nożyczek, wesołego Kostka z myszki i kartki, Amelkę z myszki i flamastrów….
Uncategorized
No Comments Kostek przygotowuje sobie mandarynkę do zjedzenia: „Zobacz jak sam obiejam i jozdzielam. Jaki jestem dzielny chłopiec, tak umiem sam”
Założył Amelki kapeć i nie może znaleźć drugiego: „Wiem!. Założę jeden taki, a jeden taty i będę najwspanialszym chłopcem na świecie”
Uncategorized
2 komentarze Patryk dziś sprawdzał w kalendarzu ile jeszcze czasu do świąt. Patrzy w ten kalendarz i nagle pyta: „Mamo, a Jezus to się dwa dni rodził?”
Tak to jest mieć w domu logika 🙂
Uncategorized
No Comments Kostek ogląda książeczkę o świętach i Mikołaju.
Tata: „A co robi Mikołaj?”
Kostek: „Wchodzi przez komin” (to akurat było na obrazku)
T: „A potem?”
K: „Przyjdzie do nas i usiądzie na naszym łóżku”
T: „A potem?”
K: „Posiedzi 3 minutki i odpocznie sobie”
T: „A jak odpocznie?”
K: „To pójdzie do swojego domku”
Mama: „A skoro będzie odpoczywał to może poczęstujemy go herbatką?”
K: „Tak. Ale nie moją misiową”
Uncategorized
No Comments Mama: „Czuję się jakby mnie czołg przejechał”
Kostek (uspokajająco): „To samochód”
M: „To nie był czołg tylko samochód?”
K: „Tak”
M: „I mnie przejechał?”
K: „Nie. Tylko zjobił wyskocznię na twojej głowie”
Uncategorized
No Comments Idziemy chodnikiem, na chodniku najwyraźniej komuś się „ulało”
Kostek: „A tu jest bjudno”
Mama: „Owszem, jest brudno”
K: „Coś tu chyba jedli”
M (z rozbawieniem): „Tak myślisz?”
K: „Tak. Chyba zupkę jedli”
Uncategorized
No Comments Kostek: „Pojedziemy teraz na biwak”
Ja: „Dobrze. A co się robi na takim biwaku?”
K: „No wiesz… postawimy namiot, ja pójdę po djewno, a potem zjobisz smakowity desej”
Ponadto na biwaku się „jedzie na wyspę modoj*, caałą noc. I chlup do wody”
*Wyspa Sodor – miejsce akcji bajki o lokomotywie Tomku.
Uncategorized
No Comments ja: A Ty tak już zawsze będziesz na mleczko przychodził?
K: Tak
Ja: A jak mleczko się skończy?
K: Żajtujesz mamo 😉
W dalszej rozmowie Kostek ocenił, że chętnie wypije też mleko z kartonika, „ale twoje mamo też” 🙂
Uncategorized
No Comments Oglądamy obrazek w książeczce na którym jest stacja benzynowa. Kostek pyta o różne szczegóły.
K: „A co to jest? Znak tu nie można wjeżdżać?”
J: „Nie, zakaz palenia. Tu nie można palić papierosów.”
K: „Zobacz. A co tu jest?” (na tym znaku)
J: „papieros”
K: „Jaki?”
J: „śmierdzący”
K: „Znaczy tu nie można śmiejdzieć?”
Uncategorized
No Comments Tylnego siedzenia samochodu oczywiście 😉
Automapa: „radar, ograniczenie 50 km na godzinę.”
Kostek: „To nie było ładne”
Amelka i Patryk: „Mamo, dasz nam wałówkę?”
Kostek (z radością): „Tak mamo! Daj nam krowę! Będzie tupkała po pastwisku”
Uncategorized
No Comments Kostek czyta książeczkę w pokoju, ja siedzą w kuchni.
Kostek: „Mamo, to chodź tu z tym czytaniem.”
Ja: „Nie, to ty chodź”
K: „Nie, ty”
J: „Ty chodź . To ty chciałeś czytać, nie ja”
K: „A. Zapomniałem”
Kostek ostatnio lubi wtrącenie zaczynające się od „ale…”. I tak np. „Dobry ten sok, ale… inny”, „Smaczne ciastka, ale… kwiatkowe” (znaczy z obrazkiem listków) 😉
Uncategorized
1 Comment Amelka wyjechała na obóz taneczny (2 tygodnie z dala od domu, mnóstwo atrakcji itd), a obóz sportowy z aikido Patryka nie doszedł do skutku. W związku z powyższym wyprawę dla Patryka zorganizowaliśmy my. Jak na 4 dni (łącznie z dojazdami) atrakcji było sporo. Co prawda nie był z dala od rodziców, ale za to spał w namiocie, zwiedzał miasto i wąwóz, questował, wspinał się na wzgórza, płynął promem… i chodził po parku linowym.
Początkowe informacje od obsługi parku wskazywały na to, że Patryk niestety zabawy na wysokości nie zaliczy – granice wzrostu dla interesujących go tras były zbyt wysokie. Ale któregoś kolejnego dnia pobytu Patryk (obserwujący park linowy – ulokowany na terenie campingu- kiedy tylko się dało) dostał od pana instruktora propozycję wpuszczenia go na trasę K2 (średnio 4,5 metra nad ziemią, granica wzrostu 140 cm*).
Rzecz jasna ucieszył się szalenie i z propozycji skwapliwie skorzystał. Poradził sobie bezproblemowo, wzbudzając pewien podziw u obsługi (która zapewne niejedno już widziała). Instruktor był do tego stopnia pod wrażeniem, że zaproponował młodemu próbę zmierzenia się z najtrudniejszym torem (średnio 8 metrów nad ziemią, od 150 cm wzrostu). obsługa w razie potrzeby była oczywiście gotowa na ściąganie go z trasy, gdyby nie dał rady. Ale dał 🙂 Choć chwilami musiał wspinać się na pnie drzew, aby przypiąć do liny przyrządy do asekuracji / zjazdu.
Aż strach pomyśleć co będzie dalej 😉
Poza Kazimierzem zwiedziliśmy zamek w Janowcu, ruiny w Bochotnicy i kawałek Lublina.
Trochę zdjęć z wyprawy tutaj 🙂
*Patryk ma 125 cm.
Uncategorized
3 komentarze Amelka pojechała dziś rano na obóz. 2 tygodnie. Z dala od rodziny. Wśród obcych… (no dobra, przesadzam – z grupą taneczną do której chodzi już 2 lata).
W każdym razie pojechała do Zakopanego, ma w planie obozu pięć miliardów zajęć – występy, wycieczki, basen, występy, dyskoteki, podchody nocne, występy (tych występów naprawdę maja dużo).
Zadowolona bardzo, zachwycona górami…
Patryk na obóz nie pojechał (z jego grupy aikido za mało chętnych było), ale za to inne atrakcje mamy dla niego w planie.
Np. dziś był pierwszy raz na ściance wspinaczkowej. Po 3,5 h go wyciągnęłam do domu 😉
Radził sobie super – zupełnie nie jak debiutant 🙂
Uncategorized
No Comments Ja do Patryka: „Jednym naleśnikiem się najadłeś?? Ech.. A mogłam zrobić kotlety” (naleśniki tym razem były problemowe – przywierały itp)
Kostek (lekko tęsknie): „A mogłaś zjobić gojombki”
(gołąbki będą jutro zapewne 🙂 )
Uncategorized
No Comments Ja (żartobliwie): „To co Kosteńku? Co robisz dziś na obiad?”
Kostek: „Dzieci nie od jobienia obiadu!”
J: „A od czego są dzieci?”
K: „Od zjedzenia”
Uncategorized
No Comments Jedziemy samochodem, Kostek mówi niemal no-stop, z braku inwencji twórczej zaczął wyrzucać z siebie teksty typu „bla, bla, bla”.
Nagle przerywa na moment i stwierdza: „Ja dużo gadam”
Kostek w kąpieli pełnej piany, w małej wanience
K: „Mamo, a Ty lubiś pianę?”
Ja: „Lubię.”
K: „to usiąć tutaj” i pokazuje miejsce w wanience obok siebie.
Kostek: „Ja nie lubię midorów” (pomidorów)
Ja: „Nie lubisz? Kto by pomyślał…”
K: „Ja nie ktoby, ja Kostek jestem”
Kroję warzywka do leczo.
Kostek: „och, ja to lubię. To chjupie”
Ja: „Zostawić Ci kawałek do schrupania?”
K: „Tak” oraz (już chrupiąc): „Bajdzo lubię, bajdzo, bajdzo”
A to dobre, chrupiące to cebula 🙂
Pytałam Kostka co chce robić na placu zabaw
Kostek: „biegać i siedzieć na ławce”
Ja: „A jakie tam chcesz zabawki?”
K: „Huśtawki nie…”
J: „A jakieś inne? Piaskownica?”
K: „Piasek tak. I kamienie”
Dzieci (cala trójka) bawią się w zbójców, wycięłam im z tektury stosowną broń
Kostek: „Macieta? Mamo? Macieta? Daj maciete, moją”
Dałam lody, zrobiłam kakao, znalazłam mokre chusteczki, wytarłam buzię itp. itd.
Na koniec wzięłam sobie lody. Przylazł, wpakował się na łóżko i dobiera się do moich lodów.
ja: „Czyje to lody?”
„Twoje i moje” – odpowiada nie speszony Kostek…
Uncategorized
1 Comment P: Idę na dwór
M: ok, wróć na obiad. A co będziesz tam robił?
P: pójdę na lotnisko i polecę rakieta w kosmos
Amelka: A za ile obiad?
M: Za pół godziny
A: Tyle to w jedną stronę w kosmos się leci…
*****
Jedziemy samochodem, muzyka gra…
„Daj do zdobycia wyższe cele
Trudne zadania drogi złe
Ja mogę zostać bohaterem”
Patryk: „Co? Ja wole zostać dromaderem?”
Uncategorized
No Comments Ja: „Auu”
Kostek przybiega z pokoju: „śtało, mamo?”
Ja: „Tak synku, oparzyłam się”
K: „Ooo” (współczujące mruknięcie)
j: „pocałujesz”
K: „tak”
Amelka liczy pieniądze: „Czterdzieści siedem…”
Kostek: „dzieści osiem”
Kostek rośnie, mówi coraz więcej, nie korzysta z pieluch… 😉
Uncategorized
No Comments Kostek, jak wiele dzieci, wymyśla zabawy. Fajnie można obserwować zdając sobie sprawę, że służą one często konkretnym celom rozwojowym.
Np. testowanie poczucia bezpieczeństwa – Kostek delikatnie „upada” na podłogę i woła: „jatunku, jęka, jęka” wyciągając jednocześnie rękę do wybranego ratownika. Spokojnie można mu powiedzieć, że musi podpłynąć po ratunek – wtedy podpełza do człowieka, łapie się podanej ręki i się podnosi.
Nie zawsze typowe zabawy ma tez na dworze. Dziś na placu zabaw przez około 20 minut czarował – zakopywał łopatkę, wołał nad nią „czajy majy fokus kokus” po czym triumfalnie odkupywał z powrotem.
Uncategorized
No Comments … czyli jak dziecko mówi to co ja myślę (albo prawie).
Jedziemy samochodem. Kostek patrząc na ruch na drodze: „Mochody idźcie. Jedźcie tam” (i pokazuje w bok dając do zrozumienia, że mają sobie jechać gdzie indziej)
Wchodzimy do sklepu.
Kostek: „Mamo, duzio ludzi. Ja nie lubię duzio ludzi”
Na działce, przyjechali słabo znani ciocia z wujkiem.
Kostek (teoretycznie idąc do wspólnego stołu): „Mamo!”
M: „Co tam?”
K: „Oć, ja boje”
M: „Czego się boisz?”
K: „Duzich ludzi”
A na spacerze około działkowym „Ja boje panów. Panów siadów” (sąsiadów)
Uncategorized
No Comments Święto dzieci spędzaliśmy na działce.
Wpadliśmy na pomysł zorganizowania poszukiwań prezentów – dzieci miały wskazówki porozkładane po całym terenie. Zagadki były częściowo napisane bardzo wprost (np. „Obejrzyj kalosze taty”), a częściowo zagadkami („jest na werandzie pewna dama, wskazówka chyba uczesana”).
Amelka i Patryk zerwali się o 6 rano i polecieli szukać (na nasze szczęście potem jeszcze się zdrzemnęli trochę 😉 ).
Podobało im się bardzo. I nie kosztowało 😛
Przy okazji wygłosili kilka zabawnych kwestii, które dopiszę jak tylko uda mi się przypomnieć sobie jak brzmiały 😉
Uncategorized
1 Comment Siedzimy w kuchni – Kostek przy stole, ja przy zlewie.
K: „O! Mamo…”
M: „Co tam?”
K: „Tu”
M: „A, bąk wleciał przez okno. Trzeba go wygonić na dwór”
K: „bąk leciał tu okno”
M: „Tak, przez okno. I nie umie wylecieć”
K: „Bąk gapa”
*****
M: „Kostek! Idziemy do wanny”
K: „Niee”
M: „Ale trzeba się umyć”
K: „Nie, ja kompa nie”
M: „To kiedy pójdziesz się kąpać?”
K: „Kli, kli, jejen, osiem, sieść”*
*Kli – niesprecyzowany do końca liczebnik, najczęściej 2.
*****
M: „Chcesz rosół z makaronem i marchewką?”
K: „Nie, ja bez”
M: „Bez makaronu?”
K: „Tak, ja bez”
M: „A rosół chcesz?” (Wcześniej mówił, ze chce makaron, a rosół nie)
K: „Nie, bez”
M: „Znaczy chcesz samą marchewkę?”
K: „TAK! Ja fefke, bez”
*****
Rano, robię śniadanie
K: „Ser… ja lube ser”
M: „Chcesz kawałek serka?”
K: „Tak”
M: „A wędliny chcesz spróbować?”
K: „Nie”
Kilka chwil później kanapki na stole, siadamy do jedzenia
K: „Ja kapke!”
M: „Ok, zaraz Ci dam tylko przekroję”
K (jedząc kanapkę z wcześniej wspomnianą wędliną): „No… tak… Mniam mniam”
*****
Kostek czyta książeczki literując słowa
K: „I a o u…. mama
o a e u …. tata”
Uncategorized
4 komentarze Tata gra w grę Ingress, której jednym z elementów jest odnajdowanie w terenie puntów zwanych portalami. Patryka gra szalenie zainteresowała.
Szykujemy się do spaceru, Patrykowi idzie to jak ślimakowi w zwolnionym tempie
Mama („nieco” zdenerwowana): „Synu, jak chcesz znaleźć z tatą jakiś portal to rusz w końcu swoje 4 litery!”
Patryk: „Ale portal to jest pięć liter. P-O-R-T-A-L”
Uncategorized
No Comments Kostek rośnie. Skokowo jak każde dziecko – nagle jest większy, doroślejszy.
Gada jak najęty, coraz więcej słów mówi zrozumiale, coraz wyżej sięga (dziś z pomocą taty nauczył się przynosić mały podnóżek i otwierać drzwi).
Kłóci się z nami czasem, ma twarde własne zdanie.
Niezmiennie jest miłośnikiem aut i Krecika. Oraz maminego mleka 😉
Uncategorized
2 komentarze Kostek śpiewa piosenki.
Piosenka 1: „Ko Kok plawł”
Piosenka 2: „Dzie jeś … pi” (w wykropkowanym miejscu nuci)
Ktoś rozpozna co to za piosenki? (obie są popularne wśród dzieci)
Uncategorized
2 komentarze Kostek ogląda karty do gry.
Kostek: „Mamo! Kle o” (pokazując na głowę swoją) „Tupa nie”
Mama: „Tak synku, ma dwie głowy i nie ma nóg”
Na spacerze.
Kostek: „Auto, auto. Kle auta”
M: „Tak, dwa auta tu stoją”
Uncategorized
2 komentarze
Amelka: „Tata w tej grze jest kobietą?”
Patryk: „Tak. To trochę zabawne, ale nie śmiejmy się z tego”
*****
Amelka szuka zdjęć piesków pustynnych do pracy domowej. Wpisała w grafikach Google „psy pustynne” a tam na jednym ze zdjęć rozjechany kangur.
Amelka (lekko podirytowanym głosem): „Ja chciałam psy pustynne a nie jakąś padlinę!”
Uncategorized
No Comments Amelka odrabia lekcje. Zgarnęła do pomocy Kostka – pyta go np. gdzie na obrazku jest kura, potem pokazuje mu napis pytając czy tam napisane jest „kura”.Kostek z dużą dozą zdecydowania odpowiada „tak” i Amelka przykleja podpis 😉
Następne zadanie: Amelka podtyka Kostkowi zdanie na kartce i Kostek czyta: „ku ku ki ki” i przyklejają pod odpowiednim obrazkiem ;D
Kostek w ogóle bardzo lubi pomagać – wyrzucać śmieci do kubła, chować umyte naczynia, zbierać zabawki… Ciekawe jak długo mu to zostanie 😉
Uncategorized
2 komentarze Mama: „Kostek, a Tobie nadal te spodnie zjeżdżają?”
Kostek (tonem oczywistości): „Tak. Kółka.”
No tak, jak mają kółka to mogą zjeżdżać 😉
Uncategorized
No Comments Kostek wszedł w etap dużego rozwoju wyobraźni oraz naśladownictwa.
W związku z tym zabawy na czasie to np. mówienie „papa”- wychodzenie z pokoju- wracanie po chwili i od nowa, kładzenie się na podłodze i wołanie wybranej osoby na pomoc (leży i krzyczy np. tata, tata! aż tata przyjdzie i go „uratuje”), zabawa w dom przy użyciu ludzika i domku lego.
Ponadto nadal pała wielką miłością do Krecika, uwielbia samochody i boi się wszystkiego co się przemieszcza w sposób niekontrolowany (zwierzęta, nakręcane zabawki…).
Mówi coraz więcej, choć nie zawsze „po ludzku”. Ostatnio opanowane słowa to m.in. bomba, kupa, kompa (kąpać), ciocia/ babcia (czasem brzmią na tyle podobnie, że trudno się połapać).
Powoli wrasta tez w etap buntownika. Zdarzyło nam się np. 10 minut płaczu i buntu, bo on chce założyć body z pieskiem (a nie posiada takiego).
Uncategorized
2 komentarze Tłumaczę Amelce co to jest inkubator.
Uncategorized
2 komentarze
Sprawdzam ubrania przygotowane przez Amelkę na jutro, a Amelka myje zęby
Ja: „Amelko! A majtek i skarpetek jutro nie zakładasz?”
Amelka: „Nie.”
J: „Ja bym założyła…”
A: „Jutro nie ma etyki”
Uncategorized
No Comments Na Ursynowie dziś Dzielnicowy Dzień Zdrowego Jedzenia.
W związku z tym u Patryka w szkole przedstawienia i poczęstunki przygotowane przez kilkanaście szkół. Krótko mówiąc – strawa dla ducha i zdrowa wyżerka dla ciała (kanapeczki, jarzynki, owoce… pyszny sernik(?) z dynią).
U Amelki z kolei tematyczny „apel” oraz wspólne robienie (i degustacja) muesli.
A w ostatnich tygodniach mieli w obu szkołach wspólne robienie zdrowych kanapek (przynosili chlebek, jarzynki itp, robili i jedli).
Za moich czasów…. no własnie – u mnie w szkole robienie kanapek to co najwyżej w starszych klasach na zajęciach ZPT. Na ocenę oczywiście. A i to chyba ze dwa razy w ciągu 8 lat mi się zdarzyło.
W szkołach naszych starszaków w ogóle mają niegłupie pomysły na zajęcia z dziećmi – u Amelki była np. praca plastyczna polegająca na wyklejankach na uprzednio pogniecionych w rytm muzyki kartkach, u Patryka kukiełki z jarzyn czy akcja z przypominaniem gier podwórkowych z czasów rodziców / dziadków żeby dzieci wiedziały jak sobie czas wolny zająć 😉
Fajne rzeczy w tych szkołach teraz 😉
Uncategorized
No Comments … czyli aktualne pasje księcia 🙂
Rośnie nam fanatyk budownictwa i motoryzacji – od kilku miesięcy największym zainteresowaniem cieszą się pojazdy ze szczególnym uwzględnieniem dużych maszyn (mogą być tiry choć lepsze są maszyny budowlane – betoniarki, podnośniki itp), klocki (z których Kostek buduje wieże, garaże itp. każdą z tych budowli nazywając „dom”). Mile widziane są też wszelkie tory dla samochodów hotwheels z kolekcji Patryka (dobry starszy brat pożycza oraz bawi się wspólnie z najmłodszym fanatykiem).
dyby odnieść w/w zainteresowania do dorosłego życia to powstałby spory konflikt z potrzebą czystości i porządku okazywana przez Kostka – napotkane śmiotki są wskazywane jako coś problematycznego, ręce umazane przy jedzeniu mają być wytarte najlepiej natychmiast (nieważne, że jedzenie jeszcze nie skończone)…
Z informacji bardziej standardowo – rozwojowych: panicz dogonił rówieśników ruchowo – biega, lubi chodzić po „murkach” (bywa to np. krawężnik wysokości niemal zerowej). Ponadto mówi kilkanaście słów (w tym dźwiękonaśladowcze), pokazuje co chce, ma swoje zdanie, jest zdecydowany się go trzymać i osiągnąć cel.
Oraz standardowo jak na niego wykazuje zainteresowanie jedzeniem – nieważne czyj to talerz, trzeba zobaczyć czy może da się to zjeść.
Uncategorized
No Comments Takie małe dzieci to były…. A tu nagle uczniowie, pierwsza klasa, ślubowania, lekcje, przerwy, zadania domowe….
Szkoła jako taka nie jest dla nich nowością – „zerówkę” zaliczyli w szkołach (tych samych gdzie chodzą teraz), w przypadku Patryka nawet pani jest ta sama. Ale organizacja inna – teraz rytm przerw i lekcji, większa samodzielność (np. sami musza zaznaczyć sobie i zapamiętać co zadane, bo te informacje nie są przekazywane rodzicom – i dobrze), konkretny plan zajęć, czasem osobne zadania domowe z matematyki, informatyki, angielskiego, oceny. A w przypadku Patryka nawet pierwsza kartkówka już była.
Coraz bardziej widać różnicę między Amelką i Patrykiem.
Amelka jest uczennica spokojną, grzeczną, działająca powoli (bywa, że nie zdąży na lekcji z zadaniem), wymagająca czasem wsparcia przy odrabianiu lekcji.
Patryk wyróżnia się w klasie ilością wiedzy i umie ją „sprzedać”, zgłasza się do odpowiedzi niemal stale, pomaga innym (pożycza przyborów, wskazuje zagubionemu koledze odpowiednią stronę w książce itp), jest też dużo spokojniejszy i „grzeczniejszy” niż w zeszłym roku (choć pierwsze dwa tygodnie szkoły nie wskazywały na to), prace domowe odrabia szybko, sprawnie i najczęściej samodzielnie.
Obydwoje zasługują na pochwały, nagrody, szczególne zauważenie tego, że sobie świetnie radzą.
Uncategorized
4 komentarze Amelka: „Ciekawe czy Zosia będzie jadła papki…?”
Ja: „Zobaczymy, nie wiem jak ciocia będzie ją karmiła”
A: „A ty jadłaś papki?”
J: „Raczej tak”
A: „A dlaczego??”
J: „Bo tak się wtedy karmiło dzieci”
A: „Tak? Tylko papkami? Nawet mleka nie było wolno??”
Uncategorized
No Comments Stoję z Amelką przed pracą taty, czekając aż skończy i pójdziemy do domu.
Amelka bryka szukając żołędzi, grając patykiem na płocie itp.
W pewnym momencie wychodzi zza płotu wołając „Tu jest pająk!”
Przechodzący akurat współpracownik taty: „Pająk jest taki mały, a Ty taka duża.”
Ja ze śmiechem: „Taki wielki był ten pająk?”
Amelka: „Tak, prawie jak moja głowa”
Giganty jakieś na tym Natolinie mieszkają 😉
Uncategorized
No Comments Po 6 tygodniach, po taty urlopie wróciliśmy z „dzikiej wsi” 😛
Ale, że wakacje jeszcze trwają, zafundowaliśmy dzieciom kilka atrakcji w Warszawie.
Tak więc „zaliczyliśmy” ZOO, basen, Muzeum Ewolucji, wycieczkę z przewodnikiem po parku Natolińskim oraz odwiedziny u niedawno narodzonej Zosi (prawie z rodziny 😉 ).
Zoo było niezmiennie ciekawe, basen atrakcyjny jak zawsze ;), Muzeum Ewolucji wzbudziło dużo ciekawości i zdecydowanie pewna ilość informacji zapadła w pamięć, tak samo zresztą jak opowieści przewodnika w parku Natolińskim („Tam mieszkała taka rodzina z trójką dzieci i musieli zbudować drugi dom, bo się w jednym nie mieścili”).
Ponadto odwiedziny w w/w parku wzbudziły w Amelce chęć mieszkania w takim wielkim parku, chociaż jak powiedziała „chodzenie wszędzie z opieką musiało być okropne” (chodziło o bony i inne guwernantki młodych Potockich) 🙂
Uncategorized
1 Comment Koniec wakacji się zbliża, za chwilę powrót do szkoły.
Wakacje w tym roku minęły nam bez dalekich wojaży – głównie ze względów finansowych spędziliśmy około 6 tygodni na działce (z tatą dojeżdżającym na weekendy).
Były kąpiele w rzece, ćwiczenie pływania, długie spacery, nowe znajomości…
Amelka i Patryk są potworami typowo wodnymi (choć Amelka bardziej) – gorący dzień spędzony w całości nad wodą czy moczenie się mimo lekkiego chłodu w powietrzu nie należały do rzadkości. Doszło do tego, że kiedy w chłodniejszy dzień poszliśmy na spacer to ledwo znane osoby z mijanej działki pytały nas czy woda ciepła 😉
W chłodniejsze dni „zaliczaliśmy” spacery po okolicy – począwszy do króciutkich po znanych ścieżkach, a skończywszy na około 10 km spacerku na zasadzie „może tu skręcimy i zobaczymy co tam jest”. Jako „dzicy ludzie” bytujący na wsi chodziliśmy boso kiedy tylko pogoda pozwoliła, w związku z czym nasze stopy przeżyły spotkania z trawą, piaskiem, wodą, błotem, mrówkami i innymi terenami mniej i bardziej podmokłymi 😉
Bywało ciężko: „Nie wytrzymam bez taty do piątku”, „Chcę do Warszawy, na działce jest nudno” itp
Zabawnych cytatów do opisywania mało, nie było kiedy zapisywać (jakby nie patrzeć samodzielne ogarnianie trójki dzieci 24h/dobę jest „nieco” pracochłonne), więc tylko dwa „kwiatki” do opisania:
– Idziemy na spacer, ścieżka brzegiem pola, kłosy nas łaskoczą…
Amelka śmiejąc się: „Mamo, ale ja nie zasłuzyłam, czemu mnie bijesz?
Grzeczna byłam cały czas. Dostaję ciągle po twarzy…”
(szła na końcu i rozbujane kłosy trafiały jej równo w twarz)
– Patryk: „A czemu ciocia Luca się znowu przeprowadza?”
Amelka: „Przecież ciocia Luca będzie rodzić.
Nie będzie przecież dźwigać wózka na prawie ostatnie piętro…
Na czt.. dru… Na którym piętrze mieszka ciocia?”
Mama: „Na trzecim”
A: „Na trzecie piętro.’
P: „A nie może używać tylko nosidła?”
A: (chwila namysłu) „Nie, bo by się zmęczyła”.
Uncategorized
4 komentarze Amelka: „Mamo, a wiesz co ten kolega Patryka mi powiedział?”
Patryk: „On się Paweł nazywa.”
Mama: „No, co powiedział?”
A: „Powiedział mi, że mnie kocha.”
M: „I jesteś zadowolona?”
A: „Tak”
A: „A ja mu podałam numer domu do nas i on może jutro przyjdzie.”
P: „A ja podałem tajemniczy kod”
Tata: „Nie wolno nikomu podawać kodu do domofonu”
A: „A ja podałem. Podałam mu, że 13 i 3 piętro”
T: „13?”
M: „14 podała, widziałam, bo zapisywała na kartce”
P: „Mamo, a taki pan co opowiadał mi różne rzeczy to powiedział, że ja tu mam już strupek”
M: „mhm.. A co, zdjąłeś plaster?”
P: „Nie, ale mi odstaje”
P: „A ten pan opowiadał mi różne ciekawe rzeczy, np. o rodzajach krwawienia i on miał taka ranę okrągłą….”
Do tego możecie dodać sobie brykającego wokół Kostka usiłującego niemal wejść mi na głowę w ramach czułości i radości życia.
I to wszystko powyższe w przeciągu krótkich kilku chwil po powrocie z wyprawy na rolki. A takich wypraw jest ostatnio średnio dwie dziennie. Nawet względnie pilnują podanych godzin powrotu, coraz lepiej kojarzą co i jak na zegarku.
Uncategorized
1 Comment Dzieci nam znienacka dorosły.
Poważny wiek 7 lat przyniósł dużą samodzielność bliźniaków. Nigdy nie byli typami obsługiwanymi przez rodziców powyżej niezbędnego minimum, ale teraz niezbędne minimum bardzo zmalało – sami biegają na mały spacer po okolicy działkowej, wychodzą na plac zabaw w okolicy domu (także z rolkami), wyprowadzają Sabę wraz ze sprzątaniem po niej (pies na stałe u dziadków, a teraz tymczasowo u nas), w razie potrzeby kupią coś w małym sklepie, zrobią sobie kanapki czy grzanki (jak piekarnik jest włączony), zaleją herbatę z należytą ostrożnością…
Przy okazji można zaobserwować efekty dodatkowe, np.:
– Patryk, który potrafi zrobić histerię na widok jakiegoś skaleczenia u siebie, dziś zawrócił po chwili z placu zabaw z informacją „Krew mi z palca leci”, przyjął plaster i poleciał dalej.
– Amelka przyszła do domu spłakana, z rozbitym kolanem, po chwili domofonem zadzwonił Patryk, bo nie wiedział gdzie ona jest (a niezakontaktował, że poszła do domu) i się zaniepokoił
– Patryk dzwoni domofonem po pewnym czasie nieobecności, bo zapomniał o której mają wrócić i chciał spytać czy czas nie minął.
Czasem można też usłyszeć różne „kwiatki”, takie jak:
– Patryk do Amelki „Trudna do sprzątnięcia była ta kupa” (potem okazało się, że po powrocie do domu od razu się przebrał, bo miał „taką kupową kreskę na spodniach, a na koszulce kropkę” 😛 )
– Patryk: „Przepraszam mamo, że się przeterminowałem”
Widzę też, że rozszerzenie samodzielności wpływa na „posłuszność” – dzieci puszczone tzw. luzem starają się wrócić na czas, zdają relację z tego co robiły, nie przekraczają wydzielonych granic spaceru (np. wysłane do znajomych kilka działek dalej z pytaniem, idą, pytają i wracają zaraz zdać relację). Nie mają syndromu dzieci, które w końcu urwały się z łańcucha i lecą szalej byle dalej od rodziców (a nawet sami ograniczają teren – bywało, że młody mimo pozwolenia na dalszy spacer szedł tylko kawałeczek).
Ponadto po różnych przejściach, bojach i innych „atrakcjach” kończą szkolne zerówki. Amelkę czeka większa zmiana – inna pani, częściowo nowe towarzystwo w pierwszej klasie. U Patryka pani zostaje ta sama, grupa chyba w większości też (choć miejmy nadzieję, że zmieni się tryb jego nauki – z częściowo indywidualnego, skróconego, na bardziej „standardowe” godziny szkolne).
A za chwilę przed nami wakacje… 😀
Uncategorized
No Comments Przez jakiś czas Kostek nie robił wielkich kroków rozwojowych – ot, nowe słówko, szybsze raczkowanie czy ładne rzucanie piłki….
Nadrobił wczoraj – zrobił pierwsze 3 kroczki. Teraz ćwiczy zapamiętale nowy sposób poruszania się. Poza 4-5 malutkich kroczków nie wychodzi na razie, ale osiągnięcie i tak jest potężne 😀 i widać, że sprawia mu to niesłychaną frajdę.
Jak dotąd nie udało się utrafić z aparatem czy kamerą na tuptanie, więc na dokumentacje filmową trzeba poczekać 😉
Ponadto zrobił się z niego dość rozgadany, ciekawy świata szkrab. Wznosi okrzyki na widok psów („ła ła”), kotów, dzieci i (oczywiście) zabawek.
Dużo umie powiedzieć lub inaczej przekazać (pokazać, zasygnalizować gestem), wszystko rozumie.
Niebawem opracujemy i wrzucimy aktualniejsze zdjęcia i może jakieś filmy 😉
Uncategorized
1 Comment Lubię słuchać rozmów naszych bliźniaków. Po ich skojarzeniach fajnie słychać np. czego w domu słuchamy.
Patryk: „Bo to jest bajka- nie bajka, jak Zagadka- nie Zagadka (to nawiązanie do bajki o Misiu Fantazym).”
Amelka: „To tango, nie tango. To tango Tandresse. To tango, nie tango, co wierne jest”
Amelka: „Po pierwsze …” (cośtam – nie pamiętam, ale wpływu na sens to nie ma :P)
Patryk: „Po pierwsze cisza ma być, a po wtóre panowie proszę o kulturę” („Rap na P.P.P.A.” Wojciecha Młynarskiego)
Ponadto np. Patryk chodzi po domu / ulicy i podśpiewuje „Balonik” (przez jakiś czas pomagało mu to się uspokoić),albo przychodzi i prosi o piosenkę o krokodylu 🙂
Uncategorized
No Comments Patryk po raz kolejny trzasnął drzwiami zamiast je zamknąć jak należy.
Tata: „Patryk, wiesz do czego służy klamka w drzwiach?”
Patryk: „Wiem.”
T: „To dlaczego jej nie używasz?”
P: „Bo to nie w moim stylu”
*****
Tata: „Amelko, a może byś umyła po sobie miseczkę?”
Amelka bez słowa wyszła do łazienki i lekko trzasnęła drzwiami.
T (przekonany, że swoim zwyczajem „strzeliła focha”): „Mocniej!”
Amelka z łazienki: „Nie obrażam się tylko muszę pomyśleć”
*****
Dzieci bawią się w sianostogi, które właśnie wybrały się do wesołego miasteczka czy na inną wycieczkę.
Sianostóg 1 (Amelka): A macie bilety?
Sianostóg 2 (Patryk): Ja mam taki, który można pokazać wiele razy, bo oddawałem siano. Oddawałem kropelki i bąbelki siana.
po chwili Sianostóg 2 do Sianostoga 1: „Masz bilet? Nie? To daj rękę, ja Ci oddam kropelkę krwi… siana, dostanę wtedy bilet i Ci go dam”
Uncategorized
No Comments Równo od pierwszego stycznia Konstanty raczkuje 🙂
Co prawda kiedy się spieszy lub jest zmęczony to wybiera pełzanie, ale ćwiczy zawzięcie nowy sposób poruszania 🙂
Ponadto staje na stopach i dłoniach i kombinuje co by tu dalej z tą pozycją zrobić. Wiele wskazuje na to, że ma ona jakiś związek z „łobuzowaniem” 😉 – dziś po chwili namysłu z tej pozycji potuptał ściągać bombki z choinki (coś czuję, że długo ona nie postoi 😉 ).
Uncategorized
No Comments Za nami kolejny grudzień, przed nami nowy rok (do zapełniania nowościami 🙂 ).
Święta minęły spokojnie dość, tradycyjnie wśród stosu pyszności i podarków. Dzieci nie dostały co prawda od Mikołaja wszystkiego o co prosiły tego miłego staruszka, ale dostały kilka paczek po rozpakowaniu których zawołały „O! Marzyłem (/am) o tym, ale zapomniałem napisać w liście” 😉
Mniej standardowa za to była noc sylwestrowa – dzieci pierwszy raz brały czynny udział w świętowaniu, nie poszły spać przed północą (a nawet nie przed pierwszą w nocy 😛 ). Amelka i Patryk niecierpliwie oczekiwali fajerwerków („Już będą fajerwerki? Nie? A za ile czasu?”), wznosili toast mlekiem oraz z radością witali nieplanowanych przyjaciół przybyłych w gości.
Nie obyło się bez rozlewania po domu różnorakich trunków (piwo, mleko 😉 ) oraz odsypiania następnego dnia (okazuje się, że wbrew naszym obawom da się Patryka zmęczyć tak, żeby spał dłużej niż do 8 rano).
A więc:
Drodzy znajomi, przyjaciele, przypadkowi czytelnicy… (itd) nowy rok uważamy za rozpoczęty i życzymy spełnienia marzeń i dużo radości.