lip 18, 2008 - Uncategorized    4 komentarze

Amelka pociesza…

Dziś gorszy dzień mamy, Patryk rozrabia strasznie.
W końcu po którejś jego rozróbie nie wytrzymałam i się popłakałam. Patryk jak to facet- wyszedł z pokoju, a Amelka się przejęła i po chwili mówi do mnie tak: „wiesz… kiedyś martwiłam się,że jestem małym dzidziusiem… i potem poszliśmy na festyn.. i pan pomalował mi buzię. I potem znalazłam tam ślicznego Patysia. On był mój,wiesz? I tez był dzidziusiem..”
Opowieść ogólnie była nieco dłuższa,ale nie jestem w stanie całej przytoczyć.
Kochana żabka 🙂

4 komentarze

  • Boże!Cudne! Prawie jak przypowieść o tym, skąd się wzieły na świecie twoje dzieci… 🙂

  • Żadna, tylko takie skojarzenie jakby to była dziecięca przypowieść,wersja własna twoich dzieci, skąd się wzieły na świecie….wiesz, „pan” to Bóg albo coś w tym rodzaju, a „festyn” to jakaś przestrzeń, skąd się bierze dusze do ciał,a to jak jej pomalował buzię, to można rozumieć jako nadanie jej osobowości czy wtłoczenie duszy w ciało…………Chyba przesadziłam ciapkę; brzmi to jak jakaś metafizyczna bzdura…;p

  • Pytałam Natsuko jaka przypowieść,ale z powodów różnych usunęłam tamten komentarz i nie umiem przywrócić ;p

  • Boże mój, jakie cudne, jakie słodkie…
    Aż brak słów. Cudowna Żabka.

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!