Uncategorized
4 komentarze Metoda na nocne strachy.
Od kilku nocy „walczymy” z wilkołakami. Patryk usłyszał w przedszkolu o wilkołakach (pani czytała jakaś książkę dla dzieci o strachach różnych przyniesiona przez jednego z chłopców) i zaczął się bać wilkołaków – wałkował temat na wszystkie strony kilka razy dziennie („A czy to prawda,że…” , „A z jakiego języka pochodzi część …ołak w słowie wilkołak?”), a wieczorami bał się iść do łazienki, zasnąć, w nocy się budził bo mu się śniły – klęska jakaś.
Zaczęłam w końcu szukać jakiejś bajki z pozytywnym wilkołakiem, a w międzyczasie przypomniałam sobie wpis z forum któregoś o pozbyciu się strachów przy pomocy „magicznego płynu” rozpylonego w powietrzu.
Wczoraj wieczorem wzięłam butelkę z „psikaczem”, nalałam „magicznego płynu”* i popsikałam przy łóżku. Patryk już spał,ale Amelka się domagała („ja też mam złe sny”). Poprawiłam jeszcze w nocy jak młody się obudził z kolejnym złym snem, wyjaśniłam,że to magiczny płyn, który zostawia w powietrzu niewidzialną osłonę przed złymi snami i Patryk poszedł spać (u siebie, a nie u nas w łóżku – hurra!). Rano wstał +/- o standardowej godzinie (czyli niestety dość wczesnej) i pierwsze słowa jakie powiedział to: „Mamo podziałało”. Uffff
A chwile później obudziła się Amelka, na wstępie zapytała Patryka czy śniło mu się coś złego tej nocy, na co młody z pełnym przekonaniem odparł,że nie.
A potem wyjaśniał,że ta osłona tak działa,że strachy się odbijają i wylatują przez okno 😉
Może w końcu uda nam się przespać jakąś noc bez wędrówek między łóżkami 😉
A swoją drogą – wrażliwe dziecię z Patryka jest i jak np. oglądają jakąś bajkę (choćby znaną na pamięć) to młody raportuje,że się boi, a Amelka go przytula i uspokaja,że bohaterowie sobie poradzą 😉 A bajek z dużą ilością strachów nie oglądamy – wiecie – raczej „Atlantyda” niż „Scooby doo”
*w naszym wykonaniu „magiczny płyn” = H2O + 3 krople olejku zapachowego
fajne ujęcie tematu i "odczarowywanie" wilkołaków: http://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=21156
chociaż dla nich nie wiem czy nie za poważne jeszcze.
Królowa – z opisu wnioskuję,że jeszcze nie dla nich ta książka, ale dzięki 😉
Świetne! Pisz, czy dalej działa.
Psikacz na wilkołaki, rzecz dobra. A może jeszcze ktoś w rodzinie na wiedźmina awansuje? (np. Tata).
Wiedźmin w rodzinie powinien zabezpieczać wspaniale. A i ma wąpierza podziała i , jakby co, nie będziesz musiała Patryka czosnkiem nadmiernie faszerować!
Tylko nie pytajcie o wersję książkową Wiedźmina dla pięciolatków, bo chyba Sapek nawet na to nie wpadł!