Browsing "Uncategorized"
lut 19, 2010 - Uncategorized    8 komentarzy

przygotowania do kwietnia

W kwietniu planujemy podwójną uroczystość- ślubno-chrzcielną.
Z racji tegoż wydarzenia czas jakiś temu dotarła do nas paczka z suknią dla Amelki (nie pokażę na razie, ale wierzcie mi- jest piękna).
Amelka po przymierzeniu sukni, wysłuchaniu naszych zachwytów oraz wypowiedzeniu własnych oceniła: „Chyba będę piękniejsza niż Ty”.
A potem zaczęła dopytywać: „A czy będą tam tańce? A jakie będę miała buty? Ja chce je kupić teraz…” (dodam,że godzina była raczej nie zakupowa)

Większym problemem jest ubranie elegancko panów: za garniturem dla taty trzeba pojeździć, a dla Patryka nie wiem czy nie uszyć na wymiar, albo przynajmniej przerabiać (w sklepach na ten wiek garnitury wyłącznie czarne, a my chcemy jak najjaśniejszy). Czy producenci nie przewidzieli ubierania eleganckich chłopców na jasno?

lut 10, 2010 - Uncategorized    7 komentarzy

dziecięca precyzja

Byliśmy wczoraj u okulisty- wizyta jak to u lekarza. Kontrolna, pierwsza u specjalisty tej dziedziny.
Dzieci badane były przy pomocy takiej oto tablicy:
Na tejże tablicy w/g Patryka widnieją (patrząc od góry): „gęś lub kaczka, koło,koń albo osioł” itd.
W/g Amelki zaś w drugiej linijce koło,a w czwartej „literka o”.

Trzeba przyznać,że starali się precyzyjnie odpowiedzieć na zadane pytanie 😉

Wynik badania dobry: u Amelki „jeszcze krótka nadwzroczność” (słowa okulistki) co daje szanse,że nie będzie miała krótkowzroczności- kolejna kontrola w zerówce.
Patryk zaś ma problem lekki z uciekającym w bok okiem przy skupianiu wzroku- do ćwiczenia, oraz z jakiegoś powodu nie widział trójwymiaru w stosownych do tego okularach- kontrola za pół roku.

lut 6, 2010 - Uncategorized    5 komentarzy

Zdolniacha…

Rozmowy przy stole podczas obiadu.
Danie: Zupa cebulowa

Amelka: „Mamo, to jest pyszne! Skąd taki pomysł wzięłaś?”

——-

Mama: A wiesz Amelko jak się taka zupę robi?
Amelka: Jak?
(mama podaje Amelce poszczególne etapy przygotowania zupy)
Amelka: I Ty tak to zrobiłaś?
Mama: Tak.
Amelka: U hu hu… Ale zdolniacha z Ciebie.

lut 2, 2010 - Uncategorized    No Comments

Wczoraj…

Amelka: „Ta kołysanka: „…jeśli gwiazdkę z nieba chcesz dostaniesz. ja Ci wszystko mogę dać,więc dlaczego nie chcesz spać…” jest dla nas świetna. Bo tam jest „jeśli gwiazdkę z nieba chcesz dostaniesz”, a my mamy gwiazdki na zasłonie i nie musimy sięgać aż do nieba.”

Patryk: „A wiesz mamo jak ja się urodziłem? … Ja się urodziłem wierząc w dobro. I dlatego śnią mi się same dobre rzeczy. A Filip urodził się wierząc w zło…”
mama: 'Tak wymyśliliście dzisiaj z Filipem?”
P: „Nie. Filip tak powiedział. Chyba dowiedział się tego od rodziców…?”

sty 31, 2010 - Uncategorized    2 komentarze

Balonik… (i nie tylko)

Patryk trzyma w ręce Amelki balonik…
Amelka: „Mamo, Patyk mi zepsuł balonik!”
mama: „Patryk,czemu rozwiązałeś ten sznurek?”
Patryk: „Nie rozwiązałem. Balonik po prostu stracił przytomność”

Patryk: „Mamo, czy jak się powie przepraszam to ten trujący syf znika?”
(chodziło o „przepraszam” po puszczeniu bąka)

sty 25, 2010 - Uncategorized    2 komentarze

po weekendzie

Za nami imprezowa sobota 😉
Rano mieliśmy bal w przedszkolu.
Na bal wybrali się: wróżka

oraz jednorożec

(z rodzicami rzecz jasna).

Zabawa była niezła- tańce, skakanie, mała przekąska itp 🙂
Dzieci wróciły zmęczone bardzo, myśleliśmy,że drzemkę jakąś zaliczą przed planowanym dalszym ciągiem dnia… ale nie chcieli.

Przysnęli dopiero w drodze na urodziny Luki (oczywiście chwilę przed dojechaniem na miejsce).


U cioci dzieci swoim zwyczajem przepadły spędzając większość czasu na harcach po łóżku z pozostałymi gośćmi. Zwłaszcza,że tym razem nie byli tam jedynymi dziećmi (chociaz młody smok przybyły na imprezę wyglądał na nieco zagubionego wobec tylu gości oraz rozbrykania naszych dzieci 😉 ). A w międzyczasie niektórzy ratowali nadwątlone siły tortem 😉

Więcej zdjęć z balu oraz z urodzin Luki

sty 19, 2010 - Uncategorized    1 Comment

Nocne powitanie.

Zdarza mi się raz na jakiś czas pracować przez część nocy.
Ostatnio wracałam do domu około godziny 4 wiedząc,że wszyscy poszli już spać.
Otwieram cichutko drzwi… i słyszę… tupot małych nóżek.
Synek Patryczek wyszedł na powitanie, bo się akurat obudził.
Dał buziaka, wrócił do łóżeczka i opowiedział przy okazji: „A wiesz co mi się śniło? Że wszystkie dzieci tańczyły,albo się przebierały…. A to był kraj pustynny i stał tam taki zamek…
Ciągu dalszego nie usłyszałam bo syneczek zasnął 🙂
Szczególnie spodobał mi się ten „kraj pustynny” 😉

Grunt to miłe powitanie 🙂

sty 19, 2010 - Uncategorized    1 Comment

Trafne porównanie…

Amelka ostatnio upierała sie,ze jak cos ma jeden kolor to nie jest „kolorowe” tylko np. niebieskie.
Tłumaczę jej więc,że to nie tak. Że niebieski to też kolorowy, tyle,że „jednokolorowy”, a nie „wielokolorowy”.
Dzieciątko pomyślało chwile i mówi:
„To tak jak sok. Może być malinowy,ale tez jest owocowy. Albo może być z różnych owoców…”.
Tak trafne porównanie nie wiem czy przyszłoby mi do głowy 😉

sty 10, 2010 - Uncategorized    3 komentarze

Pod latarnia najciemniej

Amelka i Patryk bawią się w ciepło-zimno.
Amelka chowa lale-dzidziusia- biega chwilę po pokoju szukając pomysłu,a potem bierze kocyk, kładzie lale na środku podłogi i przykrywa kocem: „Patryk! Już!”
Patryk idzie szukać lali, obiega pokój dookoła potykając się po drodze o lalę i w ogóle jej nie zauważając.
Oczywiście rodzice siedząc na łóżku prawie zwijają się ze śmiechu 😉

Dodam,ze podłoga była wyjątkowo mało pokryta zabawkami itp.

sty 7, 2010 - Uncategorized    No Comments

synek mamusi

Patryk jako „mamusiny synek” wyraża nie wyrażane przeze mnie poglądy na zimę:
Obudzony rano do przedszkola mówi np.: „Zaśnijmy w sen zimowy” albo: „Mam gorączkę”.
Jak rano muszę zebrać się z łóżka to mam podobne odczucia. Ja wiem,ze to dopiero styczeń,ale mamy już dość zimy.
Zwłaszcza,że temperatury takie jak ostatnio panują nie pozwalaja nawet na ulepienie porządnego bałwana- za duzy mróz i śnieg się nie lepi. Udało nam się ulepić tylko takiego noworocznego bałwanka:

Na dodatek następnego dnia rano zniknął (zapewne zniszczony przez jakąś szuję).
Do bani z taka zimą 😛

gru 27, 2009 - Uncategorized    1 Comment

O cukierkach

Tata: „te cukierki są z alkoholem…”
Amelka (z dużym entuzjazmem): „Z alkoholem? :)”
Patryk (po kilkunastu minutach): „Zostały już tylko z alkoholem… :(„
Zajrzałam do miseczki z cukierkami kilka godzin później- wszystkie cukierki alkoholowe zostały wyjedzone.
Nie wnikam kto zjadł większość- efektów alkoholowych nie było widać ani po dzieciach, ani po tacie 😉

gru 25, 2009 - Uncategorized    4 komentarze

Kolędowanie

Dzisiaj pierwszy dzień świąt, więc idziemy do dziadków na obiad. Dzieci po drodze śpiewają jakieś głupoty więc proponuję:
A może zaśpiewacie jakieś kolędy? Np. „Przybieżeli do Betlejem”
Amelka szybko podłapała i zaczyna śpiewać:
„Przybieżeli do Betlejem pasterze, grają skocznie dzieciąteczku na… [tu nastąpiła chwila zastanowienia] bębenku?”
Mama przypomniała dzieciątku, że pasterze grali na lirze a nie na bębenku, więc dalej już im lepiej poszło. Tylko cały czas mają problemy z tekstami i wychodzą im różne twory takie jak:
– „pała na wysokości”,
– „wchała na wysokości”,
– „paskudkowie przybywajcie”

gru 15, 2009 - Uncategorized    2 komentarze

Księga Gości

Dorobiliśmy się księgi gości 🙂 Osoby odwiedzające bloga proszone są o pozostawienie śladu, ponieważ komentarze wpisów sugerują, że czyta go tylko Luca.

gru 15, 2009 - Uncategorized    No Comments

Dziecięca wizja reinkarnacji…

Patryk: Jak wskakujesz do grobu to Twoja dusza leci do nieba i później z grobem lecisz do nieba i znowu żyjesz.
Mama: Ale żyjesz jako ta sama osoba?
Patryk: Jako ta sama albo nie, to niebo decyduje.

gru 12, 2009 - Uncategorized    No Comments

Mądrości dzieci

„Amerykańscy chłopcy też maja dzieci. Ale oni sami ich pilnują” -Patryk
„Dziewczynki są ładniejsze od chłopców” – Amelka rozmawiając z Patrykiem o aniołkach

gru 11, 2009 - Uncategorized    3 komentarze

Wrażenia po dentystyczne

Dzisiaj dzieci po raz pierwszy poszły na wizytę dentystyczną. Myśleliśmy co prawda, że wejdą na chwilę tylko (jedna dziurka u Patryka i brak takowych u Amelki) ale się przeliczyliśmy.
Na pierwszy ogień poszedł Patryk.
Wszedł do gabinetu, usadowił się wygodnie w fotelu, i po wstępnym odpytaniu przez p. doktor na pytanie czy jest zdrowy odparł że nie, ponieważ ma dziurę. Okazało się, że poza jedną dziurka o której wiedzieliśmy, ma jeszcze kilka innych. Padła więc decyzja, że łatamy od razu 2 dziury jedna przy drugiej. Dostał do wyboru paletę dostępnych kolorów plomb i zdecydował się na zieloną i niebieską. P. doktor zaaplikowała znieczulenie (zagadując Patryka coby głową przypadkiem nie ruszył nagle) i przystąpiła do łatania zębów dokładnie mu opisując co i czym będzie robić. Patryk dzielnie przetrwał zabieg mając bardzo poważny problem – nie mógł nic mówić ani zadawać żadnych pytań. Jedyne co mógł zrobić to na migi i mruknięcia zadawać pytania o aktualnie używane narzędzia, oraz inne artykuły dentystyczne znajdujące się w buzi. Po zabiegu dostał koszyczek z zabawkami z pozwoleniem wybrania sobie dwóch nagród za dzielność. Z nagrodami pobiegł do poczekalni po siostrę 🙂
Amelka nieco mniej entuzjastycznie zasiadła na fotelu i niezbyt pewnie poddała się oględzinom. Okazało się, że i u niej znalazły się 2 dziurki w zębach (na szczęście malutkie), więc postanowiliśmy jedną z nich od ręki załatać. Kolor plomby – różowa. Sam proces plombowania podobny (pomijając znieczulenie którego Amelka nie potrzebowała). Po zabiegu 2 nagrody i do domu.

Bilans zysków i strat:
3 plomby + 1 znieczulenie = 390zł

Ogólne wrażenia:
Zdecydowanie pozytywne. Wielokrotnie przechodząc obok słyszeliśmy potworne wrzaski i płacze dobiegające z przychodni w związku z czym nie byliśmy zbyt pewni czy to na pewno odpowiednie miejsce. Okazało się że warto było. Pani doktor na pierwszy rzut oka widać, że sensowna i zna się na rzeczy. W pełni świadomie możemy polecić tą przychodnie (ELEFANT) 🙂

gru 11, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Czego nie lubią dinozaury?

Siedzimy w samochodzie, dzieci z tyłu kłócą się o to, czy tej nocy wrócą dinozaury.
Amelka: „Mamo, prawda,że nie wrócą dziś w nocy dinozaury?”
Mama: „Nie wrócą”
Patryk: „Ty się mamo nie znasz na dinozaurach! One się boją wody. Bo jak na nie nachlapie to ich szczypie w oczy”

Biedne dinozaury- najgorzej jak deszcz pada… 😉

gru 6, 2009 - Uncategorized    2 komentarze

Kevin sam w domu??

Synek nasz wynalazcą jest i konstruktorem (póki co głównie teoretykiem)…
Jak dotąd wymyślił:
samosprzątacza do klocków
wyrzutnię dyń

A dziś opracował pułapkę na złodziei.
Rzeczoną pułapkę robi się tak:
Musimy mieć dwa krzesła i sznurek od buta, i ten sznurek zaczepić o krzesła. Potrzebujemy też baseniku to wtedy złodziej wpadnie do niego i nie będzie mógł przepłynąć. Weźmiemy też magnesy, a wiesz po co? Złodziej się do takiego magnesu przyczepi, to będzie taki magnes, który wszystko łapie nie tylko metal. I potrzebujemy pudło to złodziej wpadnie do niego i wtedy zobaczymy czy udało nam się go złapać. I kamerę musimy mieć taką,żeby jednym okiem patrzeć. A lepiej cztery kamery. I dźwig mały taki,żeby się ruszyła dźwignia i nacisnął przycisk…
Sterować tą całą maszynerią będzie komputer stworzony przez Patryka z pudła po torze HotWheels, starej myszki od kompa, kostek domina i naczepy od ciężarówki…
Cała opowieść trwała chyba koło 20 min. bez większych przerw i mimo najszczerszych chęci nie przytoczę jej dokładniej- nie jestem w stanie.
Jakby tak mówił wolniej (ze 3-4 razy), a ja nie byłabym wtedy w wannie to być może dalabym radę zapisac na bieżąco… ale kiedy konstruktora dopadnie natchnienie to nie śmiem mistrzowi przerywać 😉

lis 14, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Mniemanie dzieci o sobie…

Zainspirowana takim wpisem na podczytywanym blogu zadałam dzieciom podobne pytania:
Mama: „Kim są dzieci?”
Amelka: „Dzieci są ludźmi”
M: „A wy lubicie być dziećmi?”
A: „tak”
Patryk: „Ja lubię. I lubię być tatą i dziadkiem…”
M: „A po co ludzie chcą mieć dzieci?”
A: „Żeby chodziły do przedszkola”
M: „A jakby nie było przedszkoli to by nie chcieli?”
A: „Chcieliby. Trzeba by wtedy zbudować przedszkola”

lis 14, 2009 - Uncategorized    No Comments

O jedzeniu i rośnięciu…

Wracamy ostatni z przedszkola i rozmawiamy po drodze.
Najpierw o tym,że szybko rosną…
Ja: „A może przestaniemy Wam dawać jeść? Wtedy nie będziecie tak rośli…”
Amelka: „Nie! Musimy jeść. Jak nie będziemy jeść to nie będziemy mieć zdrowego organizmu i zębów”

A później, widząc,że są głodni (po wyjściu z przedszkola, zjedzeniu bananów i suszonych ananasów) pytam: „Nie dają Wam jeść w tym przedszkolu?”
Na co Amelka uspokajająco: „Dają,dają!”
A ciszej dodała: „Tylko za mało…”

lis 7, 2009 - Uncategorized    2 komentarze

W zwiazku z powoli nadchodzącymi świętami…

Stworzyliśmy list do św.Mikołaja.
Znajduje się on po lewej stronie naszych notek.
Dodatkowe informacje nie zawarte w tym liście brzmią tak:
Pewne źródła podają,że Amelka dostanie domek dla lalek, dostosowany wielkością do lalek Evi (takie małe- około 11 cm).
Jeśli posiadacie jakieś tajne informacje dotyczące rzeczy z listy to prosimy o podanie nam ich w wiadomym celu 😉
Możecie także dodawać w komentarzach wasze prośby do świętego.. a nuż jakąś spełni 😉

lis 5, 2009 - Uncategorized    3 komentarze

Na cmentarzu

Po raz pierwszy dzieci zostały zabrane w dniu święta zmarłych na cmentarz. A właściwie na dwa cmentarze po kolei.
Nie byłam pewna co z tego wyniknie, bo wiadomo: łażenia dużo, atrakcji mało itd.
Ale zostałam miło zaskoczona: zadawali sto tysięcy pytań (jak zawsze); po co, dlaczego, kto tu jest pochowany, czemu umarł, czemu znicze i kwiaty, co będzie jak oni umrą….
Ale nie marudzili za bardzo (pod koniec trochę,że zimno), Amelka wybrała wianek na grób babci (mojej, ich prababci), ułożyła wg. własnej wizji, zdecydowała gdzie postawić znicz…
A Patryk na koniec, mimo,że zmarznięty i zmęczony pożegnał się z prababcią mówiąc „pa,pa babciu”. Troszkę mnie tym rozczulił 😉
Dla niebędących w temacie dodam,ze dzieci prababci nie miały okazji poznać.

lis 5, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Halloween

Za nami Halloween miło spędzony u Luki na imprezie 🙂
Poszliśmy tam w składzie:
Biała dama- Amelka
Czarny rycerz- Patryk
Śmierć- tata
Noc- niżej podpisana
Dzieci zadowolone, rozbrykane (choć wyglądało na to,że zasną zanim na imprezę dotrzemy), szaleli prawie do północy. Patryk zasnął wśród hałasu na imprezie (z tekstem: „Ja tylko odpoczywam”),
Amelka zaczęła przysypiać w drodze do domu, ale zdołała jeszcze dać się przebrać w piżamę 😉
Dziękujemy za miłą zabawę oraz Izie za podrzucenie do domu 🙂

Zdjęcia tutaj, tutaj i tutaj 🙂

paź 31, 2009 - Uncategorized    No Comments

Z ostatniej chwili ;)

Wycinamy halloweenową dynię, jestem na etapie wycinania strasznej miny.
Patryk patrzy i komentuje: „Kiedyś Jacek miał taka minę” (kolega z przedszkola) 😀


A tu druga dynia:

paź 24, 2009 - Uncategorized    No Comments

Ćwiczenia mowy w/g Patryka

Patryk chodzi na zajęcia z logopedą i dostaje ćwiczenia do domu.
Więc ćwiczymy. Aktualnie wymowę sylab „so”, „se” itp.
Wymyślam Patrykowi zdanie do powtórzenia:
„Sympatyczny synek śpi w swoim łóżku.”
A Patryk powtarza: „Sympatyczny synek śpi w sypialni”
W sumie miał rację- w jego zdaniu było więcej sylab do ćwiczenia 😉

paź 24, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Co będą robić dzieci…

Rozmawiam sobie wczoraj z dziećmi o tym co ewentualnie będą robić jak w domu będzie (kiedyś) mały dzidziuś:
Mama: „Amelko, a będziesz ze mną kąpała dzidziusia?”
A: „Tak”
M: „A kto będzie prowadził wózek?”
A: „Ja!”
M: „Patryk, a Ty co będziesz robił?”
P: „Polował na niedźwiedzie.”
Cóż, taki tradycyjny, damsko-męski podział zajęć 😉

paź 11, 2009 - Uncategorized    2 komentarze

Miara pieniądza

Amelka dzisiaj przy stole powiedziała z wyrzutem:
„Ja nie mam pieniędzy, a już znam cyferki!
I nawet wiem, że jest takie powiedzonko: sto dwadzieścia troje!”

paź 11, 2009 - Uncategorized    No Comments

Wybór samochodu

W czasie powrotu z działki Patryk zapytany o preferowany kolor samochodu wymienił kolejno:
szary, różowy i niebieski.
Mama: A wolałbyś jasny niebieski czy ciemny?
Patryk: Jak byłby jasny to kupiłbym jasny, a jakby był ciemny to kupiłbym ciemny.
Mama: A jeżeli byłby i taki, i taki?
Patryk: To wtedy bym kupił albo jasny, albo ciemny.

🙂

paź 10, 2009 - Uncategorized    No Comments

Skoki (nie) na boki.

Amelka i Patryk skakali z łóżka na łóżko rozmawiając przy tej okazji (jak przy każdej innej ;p ):
A: „Patryk… tylko nie skacz tu na bok. Bo nie chcę,żebyś sobie złamał nóżkę”
Patryk przeskoczył na drugie łóżko.
A (troskliwie): „Nie złamałeś sobie?”

paź 9, 2009 - Uncategorized    1 Comment

męskie zapachy…

Dzisiaj podczas drogi na działkę zaczęliśmy „przepytywać” dzieci odnośnie ulubionych rzeczy.
Na pierwszy ogień poszły kolory. Amelka uznała, że jej ulubionymi kolorami są: różowy, błękitny, zielony i żółty. Patryk powiedział, że jego ulubionym kolorem jest czarny.
Po kolorach przyszedł czas na zapachy. Na to pytanie odpowiedź Amelki brzmiała: truskaweczek i pomarańczy. Patryk zaskoczył nas nieco bardziej. Jego ulubionymi zapachami są: kotleciki, ziemniaczki i … konie.

paź 2, 2009 - Uncategorized    No Comments

Fragmenty z dzisiaj…

Chorujemy, w związku z czym gnijemy w domu.
Dzieci bawią się całkiem nieźle (jako,że dziś są już w niezłym stanie i maja siły dużo).
I np. dowiedziałam się co się robi jak ukąsi człowieka wąż morski. A Wy wiecie? Otóż:
„Trzeba posmarować takim kremem, który robi,że nie boli. A potem trzeba zawiązać bandażem”.
Tak przynajmniej twierdzi Patryk. Z całym przekonaniem mówi,że to pomaga.

Wyobraźnia zdecydowanie ułatwia dzieciom przeżycie kolejnego dnia w domu. Dziś np. płynęli na Atlantydę piętrowym łóżkiem. Pojazd ten wyposażony był w autopilota (niewidzialnego), telefon (przez który zdawali mi relację z wyprawy) i pewnie jeszcze coś, za to nie posiadał toalety.
A jako obrońca występował duży miś (był silniejszy od węża morskiego).

Udało nam się podsłuchać taki dialog:

Patryk: „Oddawaj but albo oddawaj krew!, co wolisz”
Amelka „Oddawać krew”

Nie obyło się także bez pewnych tragedii: np. przybiegła do mnie Amelka ze strasznym płaczem „Ja się chciałam ożenić z Patrykiem, ale jak on jest niegrzeczny to się nie ożenię”

wrz 27, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Weekend jesienny

Spędziliśmy całkiem miły weekend- raz na sto lat byliśmy na spokojnie w Warszawie, nie mając w planach pracy ani działki, za to mając sobotnich gości.
W sobotę zrobiliśmy sobie miły, spokojny spacerek po Łazienkach (trochę zdjęć w albumie picassa), nazbieraliśmy mnóstwo kasztanów (polecam tyły restauracji Rozdroże w tym celu).
Było fajnie słonecznie i bez pośpiechu.
A dziś zabraliśmy dzieci do kina. Po raz pierwszy byli w tym przybytku kultury. Poszliśmy na „Magiczne drzewo”. Z całą odpowiedzialnością mogę polecić. Film dobry, dobrze zrobiony, nie amerykańsko banalny i (dla odmiany od reguły) aktorski. Zwłaszcza dla dzieci (i dorosłych 😉 ) z wyobraźnią. Dzieciom się podobało zarówno samo bycie w kinie, wielki ekran itp. jak i film sam w sobie. Amelka nawet na pytanie o ew. kolejna wizytę w kinie uznała,że chętnie pójdzie jeszcze,ale tylko na ten film 😉
Fajnie czasem mieć bardziej leniwe dni 😉

wrz 27, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Czego tatuś nie jada…

Patryk: „Tato, a czy Ty wszystko jesz?”
Ja (wobec braku odpowiedzi tatusia): „Nie, są rzeczy których tata nie jada”
P: „Na przykład wilcze jagody”
J: „Na przykład. Ale tata nie jada też np. mięsa”
P: „Dlaczego? Pewnie wilczego mięsa… Pewnie nie je też trujących grzybów”

wrz 25, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Wnioski z jesiennych zbiorów…

Monolog Patryka przy zbieraniu winogron:
Zbieramy winogrona i będziemy robić z nich wino… jak dużo zbierzemy to będzie dużo wina, będzie dużo butelek z winem… I będzie jak w sklepie. A jak się skończą to się przeprowadzimy do innego sklepu z winem.
Oczywiście jak to u Patryka bywa jego zbieranie w dużej mierze składało się z mówienia i opowiadania wszystkim na około (także przybyłym do rodziców tatusia sąsiadom),że będziemy robić wino… Tak rozpowiadał,że mam nadzieje,że nie zapeszył i wyjdzie z tego coś zdatnego do picia…

wrz 17, 2009 - Uncategorized    No Comments

Podwodny świat

Dzisiaj rano jak jechaliśmy sobie do przedszkola metrem dzieci jak zawsze stały przy drzwiach i obserwowały zmieniające się za szybą widoki. W momencie wjeżdżanie na stację docelową zakrzyknęły:
„Ooo, jesteśmy pod wodą…
… ale tu nie ma wielorybów”
Jak już wspólnie z dwoma „wielorybami” wysiadłem z wagonu metra to pytali idąc wzdłuż peronu:
„A dlaczego te słupy są pod wodą?”
„A dlaczego te ściany są pod wodą?”
„A dlaczego Ci ludzie chodzą pod wodą?”
Dopiero jak wyszliśmy na „powierzchnię” (czyt. opuściliśmy peron metra) dzieci uspokoiły się nieco i zapomniały o „podwodnym świecie” w metrze.

wrz 5, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Brak Precyzji

Stoję w kuchni dzisiaj rano robiąc śniadanie i słyszę wołającego Patryka:
„Tato, a czy Ty to zrobisz, czy nie?”
Nie wiedząc co mam zrobić pytam:
„Ale co zrobię?”
Na co dziecię mi odpowiada niezbyt pewnym głosem:
„Tak dokładnie to nie wiem”
wrz 2, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Poranek

Patryk rano obudzony do przedszkola zareagował jak sfrustrowany nastolatek:
„Dupadup. (…)* Czy idziemy dziś do przedszkola?”
mama: ” tak”
P: „Bo ja chce mieć mapę i iść tam gdzie się nakleja naklejki”
Dla nieświadomych: dzieci dostają mapy i zadanie naklejania naklejek na eccowalkathon’ie. Na szczęście informacja,że walkathon nie jest codziennie, ale będzie za 1,5 tygodnia trafiła do jego świadomości i jakoś się zebrał z łóżka.
Swoja drogą ostatnio, jakby mógł, toby chodził wyłącznie w ecco… koszulce.

*tam nie były brzydkie słowa tylko treść nieistotna dla sensu wypowiedzi.

sie 30, 2009 - Uncategorized    No Comments

Prezent dla Eli

Wczoraj tworząc listę zakupów mówiliśmy sobie na głos co trzeba kupić. Jedną z pozycji miała być kokardka na prezent dla Eli. Amelka jak usłyszała „Kokardka dla Eli” natychmiast powiedziała tonem marzycielsko-odkrywczym:
A może jakiś naszyjnik, albo korale?

Musieliśmy jej wytłumaczyć że prezent już mamy, tylko ozdobę do niego chcemy kupić 🙂

sie 30, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Marchewkowa historia ;)

Amelka: A jedna koleżanka – znaczy Madzia – ma w domu, a właściwie miała kiedyś w domu taką wielką marchewkę, aż do sufitu. I jej mama zjadła tą marchewkę i pękła…
Mama: To teraz pewnie Madzi jest smutno?
Amelka: Nieeee, ma jeszcze tatę… Chyba…

sie 20, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Obycie towarzyskie…

Wchodzę z Amelką na pocztę. Postawili tam automat z napojami, batonikami itp.
Amelka zerka na automat, potem patrzy na mnie i tonem bywalca lokali gastronomicznych pyta:
„Chcesz piwa albo coś?”

Jedziemy metrem, lekki tłok, Amelka staje ze mną przy drzwiach, bokiem do tychże i lekko, od niechcenia wtyka pupę na siedzenie, pod barierkę (siedzenie zajęte, rzecz jasna).
Przystopowałam ja nieco,a miła pani zajmująca w/w miejsce zaproponowała Amelce kawałek miejsca lub kolana własne. Oczywiście Amelka skorzystała.
Najlepsze jest to,że nie sadzała pupy na zajętym miejscu celowo, tylko akurat kawałeczek czegoś do siedzenia wyczuła tyłem i odruchowo usiadła 😉

sie 19, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Z ostatnich dni…

Amelka: Ja chciałam mrówki!!
Tata: jakie mrówki?
Amelka: no takie mrówki..
Tata (już się śmiejąc pod nosem): Może tu jakieś mrówki znajdziemy..
Amelka: Ale ja chciałam takie w pudełku!
Tata: Mrówki? w pudełku?
Ja: A jadłaś kiedyś mrówki?
Amelka: Tak!
Ja (już nie wytrzymując bez chichotania): Amelko, chodziło Ci o borówki.
Amelka (śmiejąc się): A no tak..

Patryk: Czy jak się spadnie do przepaści to tam będzie zawsze lato i będa żyły jeże?
Amelka: Jeże są jesienią!

sie 16, 2009 - Uncategorized    1 Comment

Magia telewizji ;)

Amelka zaskoczyła nas podczas któregoś powrotu z przedszkola informacja,że ona chciałaby być w telewizji, w filmie.
Pomyślałam,że może to wpływ jakiejś koleżanki w przedszkolu, dzieci maja różne marzenia…
Więc dopytuję: „Chciałabyś być w filmie, występować? A czemu byś chciała?”
A Amelka na to: „Chciałabym być w telewizorze i widzieć cały świat.”
Wykombinowała sobie małolata,że jak jest się w telewizji to się widzi to co jest przed telewizorem 😉

sie 7, 2009 - Uncategorized    No Comments

Zamki i legendy

Dzieci, ze szczególnym uwzględnieniem Patryka, dostały małego kręcka na punkcie zamków.
W związku z powyższym wybraliśmy się dnia pewnego do zamku w Czersku.
Obejrzeliśmy zamek ogólnie i szczegółowo (weszliśmy na dwie dostępne wieże), porobiliśmy zdjęcia,
przeczytaliśmy legendy (zapobiegliwie ściągnięte wcześniej z netu i wydrukowane)…
Oraz kupiliśmy dzieciom po mieczu (drewnianym)..
A,że wszystko ma swoje konsekwencje to teraz dzieci uznały,ze musimy:
Zobaczyć w nocy ducha jak zbiera perły (Królowa Bona)
Zrobić tarcze (drewniane, nie byle co), stosowne nakrycia głowy (korona i wieniec z welonem dla damy)
A w przyszłości kupić prawdziwe miecze…

Tak sobie kombinuję,że w przyszłe wakacje czeka nas Jura krakowsko-częstochowska wraz z tamtejszymi zamkami i legendami. Na szczęście jakoś mnie to nie odrzuca,a nawet wręcz przeciwnie 🙂

sie 7, 2009 - Uncategorized    No Comments

Dzieci krwiodawcy ;)

Patryk zadaje tysiące pytań na minutę.
Ostatnio z rana zarzucił nas seria pytań:
-Co to znaczy oddać krew?
-A czy to takie małe ukłucie?
-A czy Ty oddawałaś kiedyś krew?
-A dlaczego nie?
-A co to jest opatrunek?
Całą tą serię przerobiliśmy jeszcze przed wstaniem z łóżek (znaczy ostatniej odpowiedzi udzielałam mu będąc już w łazience, bo uznałam,ze w końcu trzeba przygotować się do pracy;) )

Amelka zadaje pytania nieco inne:
po obejrzeniu „Było sobie życie” o krwi i odporności:
-A czy we mnie też tak walczyli jak byłam chora?
-A będę mogła to zobaczyć?

A ponadto powinnam wiedzieć tez np.: „Jak jeździ autobus” (w sensie nie kiedy i którędy tylko jakim sposobem), „Jak działa…” (tu wstawcie dowolny sprzęt), „Jak zrobiłaś taki sos” (to akurat łatwe) itp.

Wniosek: rodzice powinni mieć z zasady zamontowaną wewnętrzną, dokładną encyklopedię z każdej dziedziny wiedzy 😉

lip 28, 2009 - Uncategorized    No Comments

Rozmowy okołoprzedszkolne

Amelka poszła do przedszkola w nowej sukience ( a właściwie tunice, ale to mało istotne ;), a ponieważ przez kilka dni jej ubranka uparcie były poplamione kompotem, to po odebraniu jej z przedszkola (odebraniu przez tatusia dodam 😉 pytam jej:
„Amelko, a czy sukienka dzisiaj piła kompocik?”
A Amelka na to:
„Eee.. nieee… Tylko wodę piła,ale już wyschła” 🙂

A dziś rano nie wyspała się i po odebraniu z przedszkola powiedziała mi tak:
„Musicie czasem jak jestem zmęczona pozwolić mi pospać…”
W sumie rację ma dziecko,ale jak to zrobić, kiedy praca rano czeka…

lip 23, 2009 - Uncategorized    2 komentarze

Komu rośnie brzuch?

Amelka: Jak będę duża to chcę mieć brzuch jak Krzyś.
Mama: A od czego Krzyś ma taki duży brzuch, jak myślisz?
Patryk: Bo chyba ten Krzyś jest stary…
Amelka: Nie! Krzyś już kiedyś był stary…
Mama: Czy każdy kto jest stary to ma duży brzuch?
Amelka: Nie, ale Krzyś może bo jest z Danusią.

lip 20, 2009 - Uncategorized    No Comments

Rozmówki (kolejne)

Idziemy na spacer, ja coś mówię (bodaj wołam Amelkę),a Patryk wszystko powtarza.
Więc mówię: „Ty papugo”
A Patryk na to: „Nie jestem papuga. Papuga jest mądrzejsza”

Budzimy rano dzieci do przedszkola.
Patryk ledwo otworzywszy oczy: „Zaśpiewajcie o paście i szczoteczce”
Ja: „po co?”
P: „Żebym się obudził”

lip 14, 2009 - Uncategorized    3 komentarze

Krynica Morska – Pobyt cd.

Kolejne dni niestety nie obfitowały w upały…
Co nie znaczy,że się nudziliśmy- „zaliczyliśmy” przejazd ciuchcią po Krynicy, wizytę na latarni morskiej (w dzień udostępnionej zwiedzającym, w nocy normalnie działającej), szwendanie się po Krynicy, spacer plażą do kutrów rybackich, a w chwilach pogody plażowanie…
Dużo wrażeń dostarczyła wizyta na latarni- na początek okazało się,że dzieci młodsze nie mogą wejść- same nie dadzą rady, a na rodzicielskich plecach nie wolno… (Po wejściu na górę przyznałam rację twórcom tej zasady- na końcu była stroma drabinka prowadząca do wąskiej dziury w podłodze). Starsze dzieci (czyt. Amelka i Patryk) zadowoleni,że mogą wejść,ale niepewni- wysoko tak strasznie… Tak mniej-więcej w połowie Patryk stwierdził,ze jesteśmy za wysoko i tak nie można, że niebezpiecznie- zwłaszcza,że akurat mijaliśmy się na wąskich schodkach z ludźmi schodzącymi z góry i on szedł od strony barierki. Jednak po wyjaśnieniu,że jest solidna barierka i zmianie miejsca na to bliżej ściany dzielnie ruszył dalej i dotarł na górę. Po wyglądał przez okna z lekkim lękiem i uznał,ze pora zejść.. Tylko jak?- ta stroma drabinka… Udało się ja pokonać schodząc tyłem 😉 Mimo niepewności przeżytej na górze, po zejściu wymyślił sobie,że on chce na górę znowu- ale nie tam gdzie lampa, tylko tam gdzie się kręci (radar na samym czubku) 🙂
Amelka bała się mniej, chociaż z zejściem też miała pewien problem.
Poza latarnia Patryk miała jeszcze jeden nurtujący go problem- nie widać drugiego brzegu. Uparcie twierdził,ze ten brzeg był kiedyś, a teraz go nie ma. I nie dał się przekonać,że może myli morze z rzeką… W sumie tak w/g teorii tworzenia się kontynentów to może i ma rację…
Amelka cały wyjazd zniosła bardziej stoicko- oczywiście nie licząc mniejszych i większych awantur o brak kolejnej „kuleczki” ( takie automaty tam były gdzie wrzuca się pieniążek, a wypada kulka z jakimś drobiazgiem w środku), drugiego loda, trzecich frytek… 😉
A my- udało nam się przeżyć dziecięce awanturki, dziecięcą niechęć do spania wieczorem, deszczowy dzień, kiedy wysiadł prąd (i lokale frytek do ryby nie dawały :p ) i nawet wypocząć 😉
Udało nam się też zaliczyć nocny spacer po plaży ( w miłym towarzystwie Wiwi i Eli), zakupy różności (Tomek np. zanabył kapelusz kowbojski;), wyprawę bez dzieci na szybkie frytki.. O, właśnie- tam trafiliśmy na kelnerkę-katastrofę: Usiedliśmy przy stoliku, po dłuższej chwili podeszła panienka, przyjęła zamówienie (upewniając się ze dwa razy co chcemy), i poszła. Po jakimś czasie nawet przyniosła nasze zamówienie, tyle,że do frytek z surówką dała nam jedynie malutkie widelczyki (takie „frytkowe”),ale co tam- poradziliśmy sobie jakoś. Od razu podała sumę do zapłaty i zdziwiła się, kiedy powiedzieliśmy, że będziemy chcieli jeszcze jedne frytki do zabrania ze sobą. Kiedy już udało jej się pojąc co chcemy do niej, spojrzała niezbyt inteligentnie i spytała: „To mam te frytki już szykować?” i po naszym potwierdzeniu poszła. Po czasie potrzebnym na zrobienie frytek przyniosła je i spytała: „to już można?”, więc potwierdziliśmy,że owszem, można. W związku z tym pobrała od nas stówkę (rachunek wynosił nieco ponad 20 zł) i zniknęła. Kiedy skończyliśmy konsumować, a frytki na wynos prawie wystygły, zaczęliśmy rozglądać się za obsługującą nas panią… a ona zajmowała się innymi rzeczami i nie wyglądała jakby do nas zmierzała. Więc kiedy się zbliżyła, pozwoliliśmy sobie ją zaczepić i odbyliśmy z nią mniej-więcej taka rozmowę:
Tomek: „Przepraszam, my płaciliśmy i czekamy na resztę.”
Kelnerka: „A co państwo zamawiali?”
T: „Trzy razy frytki i dwie surówki”
K (patrząc dziwnie na to co stało przed nami-czyli jedne frytki i tekturowa zastawę): „I co państwo jeszcze chcą?”
T: „Nic, zapłaciliśmy i czekamy na resztę”
K: „Momencik”
Poszła i po chwili podeszła druga (obsługująca inne stoliki) i spytała : „A ile państwo dali?”
Po naszej odpowiedzi udała się do baru i w końcu przyniosła nam resztę.
Nie usprawiedliwia pani nawet duży ruch itp, bo godzina była wczesna i w barze raczej pusto…

W drodze powrotnej odwiedziliśmy pole bitwy pod Grunwaldem. Patryk zafascynowany Krzyżakami, samym faktem jakiejś walki (Krzyżaków z „niekrzyżakami” jak powtarzał) dopytywał gdzie mieszkali, jak walczyli, co się z nimi stało…
Przy okazji odbyliśmy z dziećmi rozmowę na temat duszy, ciała i chowania zmarłych- trzeba było wyjaśnić o co chodzi z tym chowaniem, bo kiedy powiedziałam, że są pochowani to dzieci pytały „gdzie ich schowali” i niemal szukali po krzakach ;).

Ogólnie udany wyjazd 😀
I wiecie co?- tam nad morzem praktycznie nie ma komarów, co zdecydowanie umila pobyt ;p

Strony:«123456789»