Uncategorized
2 komentarze Piosenki
Kostek śpiewa piosenki.
Piosenka 1: „Ko Kok plawł”
Piosenka 2: „Dzie jeś … pi” (w wykropkowanym miejscu nuci)
Ktoś rozpozna co to za piosenki? (obie są popularne wśród dzieci)
Uncategorized
2 komentarze Kostek śpiewa piosenki.
Piosenka 1: „Ko Kok plawł”
Piosenka 2: „Dzie jeś … pi” (w wykropkowanym miejscu nuci)
Ktoś rozpozna co to za piosenki? (obie są popularne wśród dzieci)
Uncategorized
2 komentarze Kostek ogląda karty do gry.
Kostek: „Mamo! Kle o” (pokazując na głowę swoją) „Tupa nie”
Mama: „Tak synku, ma dwie głowy i nie ma nóg”
Na spacerze.
Kostek: „Auto, auto. Kle auta”
M: „Tak, dwa auta tu stoją”
Uncategorized
2 komentarze
Amelka: „Tata w tej grze jest kobietą?”
Patryk: „Tak. To trochę zabawne, ale nie śmiejmy się z tego”
*****
Amelka szuka zdjęć piesków pustynnych do pracy domowej. Wpisała w grafikach Google „psy pustynne” a tam na jednym ze zdjęć rozjechany kangur.
Amelka (lekko podirytowanym głosem): „Ja chciałam psy pustynne a nie jakąś padlinę!”
Uncategorized
No Comments Amelka odrabia lekcje. Zgarnęła do pomocy Kostka – pyta go np. gdzie na obrazku jest kura, potem pokazuje mu napis pytając czy tam napisane jest „kura”.Kostek z dużą dozą zdecydowania odpowiada „tak” i Amelka przykleja podpis 😉
Następne zadanie: Amelka podtyka Kostkowi zdanie na kartce i Kostek czyta: „ku ku ki ki” i przyklejają pod odpowiednim obrazkiem ;D
Kostek w ogóle bardzo lubi pomagać – wyrzucać śmieci do kubła, chować umyte naczynia, zbierać zabawki… Ciekawe jak długo mu to zostanie 😉
Uncategorized
2 komentarze Mama: „Kostek, a Tobie nadal te spodnie zjeżdżają?”
Kostek (tonem oczywistości): „Tak. Kółka.”
No tak, jak mają kółka to mogą zjeżdżać 😉
Uncategorized
No Comments Kostek wszedł w etap dużego rozwoju wyobraźni oraz naśladownictwa.
W związku z tym zabawy na czasie to np. mówienie „papa”- wychodzenie z pokoju- wracanie po chwili i od nowa, kładzenie się na podłodze i wołanie wybranej osoby na pomoc (leży i krzyczy np. tata, tata! aż tata przyjdzie i go „uratuje”), zabawa w dom przy użyciu ludzika i domku lego.
Ponadto nadal pała wielką miłością do Krecika, uwielbia samochody i boi się wszystkiego co się przemieszcza w sposób niekontrolowany (zwierzęta, nakręcane zabawki…).
Mówi coraz więcej, choć nie zawsze „po ludzku”. Ostatnio opanowane słowa to m.in. bomba, kupa, kompa (kąpać), ciocia/ babcia (czasem brzmią na tyle podobnie, że trudno się połapać).
Powoli wrasta tez w etap buntownika. Zdarzyło nam się np. 10 minut płaczu i buntu, bo on chce założyć body z pieskiem (a nie posiada takiego).
Uncategorized
2 komentarze Tłumaczę Amelce co to jest inkubator.
Uncategorized
2 komentarze
Sprawdzam ubrania przygotowane przez Amelkę na jutro, a Amelka myje zęby
Ja: „Amelko! A majtek i skarpetek jutro nie zakładasz?”
Amelka: „Nie.”
J: „Ja bym założyła…”
A: „Jutro nie ma etyki”
Uncategorized
No Comments Na Ursynowie dziś Dzielnicowy Dzień Zdrowego Jedzenia.
W związku z tym u Patryka w szkole przedstawienia i poczęstunki przygotowane przez kilkanaście szkół. Krótko mówiąc – strawa dla ducha i zdrowa wyżerka dla ciała (kanapeczki, jarzynki, owoce… pyszny sernik(?) z dynią).
U Amelki z kolei tematyczny „apel” oraz wspólne robienie (i degustacja) muesli.
A w ostatnich tygodniach mieli w obu szkołach wspólne robienie zdrowych kanapek (przynosili chlebek, jarzynki itp, robili i jedli).
Za moich czasów…. no własnie – u mnie w szkole robienie kanapek to co najwyżej w starszych klasach na zajęciach ZPT. Na ocenę oczywiście. A i to chyba ze dwa razy w ciągu 8 lat mi się zdarzyło.
W szkołach naszych starszaków w ogóle mają niegłupie pomysły na zajęcia z dziećmi – u Amelki była np. praca plastyczna polegająca na wyklejankach na uprzednio pogniecionych w rytm muzyki kartkach, u Patryka kukiełki z jarzyn czy akcja z przypominaniem gier podwórkowych z czasów rodziców / dziadków żeby dzieci wiedziały jak sobie czas wolny zająć 😉
Fajne rzeczy w tych szkołach teraz 😉
Uncategorized
No Comments … czyli aktualne pasje księcia 🙂
Rośnie nam fanatyk budownictwa i motoryzacji – od kilku miesięcy największym zainteresowaniem cieszą się pojazdy ze szczególnym uwzględnieniem dużych maszyn (mogą być tiry choć lepsze są maszyny budowlane – betoniarki, podnośniki itp), klocki (z których Kostek buduje wieże, garaże itp. każdą z tych budowli nazywając „dom”). Mile widziane są też wszelkie tory dla samochodów hotwheels z kolekcji Patryka (dobry starszy brat pożycza oraz bawi się wspólnie z najmłodszym fanatykiem).
dyby odnieść w/w zainteresowania do dorosłego życia to powstałby spory konflikt z potrzebą czystości i porządku okazywana przez Kostka – napotkane śmiotki są wskazywane jako coś problematycznego, ręce umazane przy jedzeniu mają być wytarte najlepiej natychmiast (nieważne, że jedzenie jeszcze nie skończone)…
Z informacji bardziej standardowo – rozwojowych: panicz dogonił rówieśników ruchowo – biega, lubi chodzić po „murkach” (bywa to np. krawężnik wysokości niemal zerowej). Ponadto mówi kilkanaście słów (w tym dźwiękonaśladowcze), pokazuje co chce, ma swoje zdanie, jest zdecydowany się go trzymać i osiągnąć cel.
Oraz standardowo jak na niego wykazuje zainteresowanie jedzeniem – nieważne czyj to talerz, trzeba zobaczyć czy może da się to zjeść.
Uncategorized
No Comments Takie małe dzieci to były…. A tu nagle uczniowie, pierwsza klasa, ślubowania, lekcje, przerwy, zadania domowe….
Szkoła jako taka nie jest dla nich nowością – „zerówkę” zaliczyli w szkołach (tych samych gdzie chodzą teraz), w przypadku Patryka nawet pani jest ta sama. Ale organizacja inna – teraz rytm przerw i lekcji, większa samodzielność (np. sami musza zaznaczyć sobie i zapamiętać co zadane, bo te informacje nie są przekazywane rodzicom – i dobrze), konkretny plan zajęć, czasem osobne zadania domowe z matematyki, informatyki, angielskiego, oceny. A w przypadku Patryka nawet pierwsza kartkówka już była.
Coraz bardziej widać różnicę między Amelką i Patrykiem.
Amelka jest uczennica spokojną, grzeczną, działająca powoli (bywa, że nie zdąży na lekcji z zadaniem), wymagająca czasem wsparcia przy odrabianiu lekcji.
Patryk wyróżnia się w klasie ilością wiedzy i umie ją „sprzedać”, zgłasza się do odpowiedzi niemal stale, pomaga innym (pożycza przyborów, wskazuje zagubionemu koledze odpowiednią stronę w książce itp), jest też dużo spokojniejszy i „grzeczniejszy” niż w zeszłym roku (choć pierwsze dwa tygodnie szkoły nie wskazywały na to), prace domowe odrabia szybko, sprawnie i najczęściej samodzielnie.
Obydwoje zasługują na pochwały, nagrody, szczególne zauważenie tego, że sobie świetnie radzą.
Uncategorized
4 komentarze Amelka: „Ciekawe czy Zosia będzie jadła papki…?”
Ja: „Zobaczymy, nie wiem jak ciocia będzie ją karmiła”
A: „A ty jadłaś papki?”
J: „Raczej tak”
A: „A dlaczego??”
J: „Bo tak się wtedy karmiło dzieci”
A: „Tak? Tylko papkami? Nawet mleka nie było wolno??”
Uncategorized
No Comments Stoję z Amelką przed pracą taty, czekając aż skończy i pójdziemy do domu.
Amelka bryka szukając żołędzi, grając patykiem na płocie itp.
W pewnym momencie wychodzi zza płotu wołając „Tu jest pająk!”
Przechodzący akurat współpracownik taty: „Pająk jest taki mały, a Ty taka duża.”
Ja ze śmiechem: „Taki wielki był ten pająk?”
Amelka: „Tak, prawie jak moja głowa”
Giganty jakieś na tym Natolinie mieszkają 😉
Uncategorized
No Comments Po 6 tygodniach, po taty urlopie wróciliśmy z „dzikiej wsi” 😛
Ale, że wakacje jeszcze trwają, zafundowaliśmy dzieciom kilka atrakcji w Warszawie.
Tak więc „zaliczyliśmy” ZOO, basen, Muzeum Ewolucji, wycieczkę z przewodnikiem po parku Natolińskim oraz odwiedziny u niedawno narodzonej Zosi (prawie z rodziny 😉 ).
Zoo było niezmiennie ciekawe, basen atrakcyjny jak zawsze ;), Muzeum Ewolucji wzbudziło dużo ciekawości i zdecydowanie pewna ilość informacji zapadła w pamięć, tak samo zresztą jak opowieści przewodnika w parku Natolińskim („Tam mieszkała taka rodzina z trójką dzieci i musieli zbudować drugi dom, bo się w jednym nie mieścili”).
Ponadto odwiedziny w w/w parku wzbudziły w Amelce chęć mieszkania w takim wielkim parku, chociaż jak powiedziała „chodzenie wszędzie z opieką musiało być okropne” (chodziło o bony i inne guwernantki młodych Potockich) 🙂
Uncategorized
1 Comment Koniec wakacji się zbliża, za chwilę powrót do szkoły.
Wakacje w tym roku minęły nam bez dalekich wojaży – głównie ze względów finansowych spędziliśmy około 6 tygodni na działce (z tatą dojeżdżającym na weekendy).
Były kąpiele w rzece, ćwiczenie pływania, długie spacery, nowe znajomości…
Amelka i Patryk są potworami typowo wodnymi (choć Amelka bardziej) – gorący dzień spędzony w całości nad wodą czy moczenie się mimo lekkiego chłodu w powietrzu nie należały do rzadkości. Doszło do tego, że kiedy w chłodniejszy dzień poszliśmy na spacer to ledwo znane osoby z mijanej działki pytały nas czy woda ciepła 😉
W chłodniejsze dni „zaliczaliśmy” spacery po okolicy – począwszy do króciutkich po znanych ścieżkach, a skończywszy na około 10 km spacerku na zasadzie „może tu skręcimy i zobaczymy co tam jest”. Jako „dzicy ludzie” bytujący na wsi chodziliśmy boso kiedy tylko pogoda pozwoliła, w związku z czym nasze stopy przeżyły spotkania z trawą, piaskiem, wodą, błotem, mrówkami i innymi terenami mniej i bardziej podmokłymi 😉
Bywało ciężko: „Nie wytrzymam bez taty do piątku”, „Chcę do Warszawy, na działce jest nudno” itp
Zabawnych cytatów do opisywania mało, nie było kiedy zapisywać (jakby nie patrzeć samodzielne ogarnianie trójki dzieci 24h/dobę jest „nieco” pracochłonne), więc tylko dwa „kwiatki” do opisania:
– Idziemy na spacer, ścieżka brzegiem pola, kłosy nas łaskoczą…
Amelka śmiejąc się: „Mamo, ale ja nie zasłuzyłam, czemu mnie bijesz?
Grzeczna byłam cały czas. Dostaję ciągle po twarzy…”
(szła na końcu i rozbujane kłosy trafiały jej równo w twarz)
– Patryk: „A czemu ciocia Luca się znowu przeprowadza?”
Amelka: „Przecież ciocia Luca będzie rodzić.
Nie będzie przecież dźwigać wózka na prawie ostatnie piętro…
Na czt.. dru… Na którym piętrze mieszka ciocia?”
Mama: „Na trzecim”
A: „Na trzecie piętro.’
P: „A nie może używać tylko nosidła?”
A: (chwila namysłu) „Nie, bo by się zmęczyła”.
Uncategorized
4 komentarze Amelka: „Mamo, a wiesz co ten kolega Patryka mi powiedział?”
Patryk: „On się Paweł nazywa.”
Mama: „No, co powiedział?”
A: „Powiedział mi, że mnie kocha.”
M: „I jesteś zadowolona?”
A: „Tak”
A: „A ja mu podałam numer domu do nas i on może jutro przyjdzie.”
P: „A ja podałem tajemniczy kod”
Tata: „Nie wolno nikomu podawać kodu do domofonu”
A: „A ja podałem. Podałam mu, że 13 i 3 piętro”
T: „13?”
M: „14 podała, widziałam, bo zapisywała na kartce”
P: „Mamo, a taki pan co opowiadał mi różne rzeczy to powiedział, że ja tu mam już strupek”
M: „mhm.. A co, zdjąłeś plaster?”
P: „Nie, ale mi odstaje”
P: „A ten pan opowiadał mi różne ciekawe rzeczy, np. o rodzajach krwawienia i on miał taka ranę okrągłą….”
Do tego możecie dodać sobie brykającego wokół Kostka usiłującego niemal wejść mi na głowę w ramach czułości i radości życia.
I to wszystko powyższe w przeciągu krótkich kilku chwil po powrocie z wyprawy na rolki. A takich wypraw jest ostatnio średnio dwie dziennie. Nawet względnie pilnują podanych godzin powrotu, coraz lepiej kojarzą co i jak na zegarku.
Uncategorized
1 Comment Dzieci nam znienacka dorosły.
Poważny wiek 7 lat przyniósł dużą samodzielność bliźniaków. Nigdy nie byli typami obsługiwanymi przez rodziców powyżej niezbędnego minimum, ale teraz niezbędne minimum bardzo zmalało – sami biegają na mały spacer po okolicy działkowej, wychodzą na plac zabaw w okolicy domu (także z rolkami), wyprowadzają Sabę wraz ze sprzątaniem po niej (pies na stałe u dziadków, a teraz tymczasowo u nas), w razie potrzeby kupią coś w małym sklepie, zrobią sobie kanapki czy grzanki (jak piekarnik jest włączony), zaleją herbatę z należytą ostrożnością…
Przy okazji można zaobserwować efekty dodatkowe, np.:
– Patryk, który potrafi zrobić histerię na widok jakiegoś skaleczenia u siebie, dziś zawrócił po chwili z placu zabaw z informacją „Krew mi z palca leci”, przyjął plaster i poleciał dalej.
– Amelka przyszła do domu spłakana, z rozbitym kolanem, po chwili domofonem zadzwonił Patryk, bo nie wiedział gdzie ona jest (a niezakontaktował, że poszła do domu) i się zaniepokoił
– Patryk dzwoni domofonem po pewnym czasie nieobecności, bo zapomniał o której mają wrócić i chciał spytać czy czas nie minął.
Czasem można też usłyszeć różne „kwiatki”, takie jak:
– Patryk do Amelki „Trudna do sprzątnięcia była ta kupa” (potem okazało się, że po powrocie do domu od razu się przebrał, bo miał „taką kupową kreskę na spodniach, a na koszulce kropkę” 😛 )
– Patryk: „Przepraszam mamo, że się przeterminowałem”
Widzę też, że rozszerzenie samodzielności wpływa na „posłuszność” – dzieci puszczone tzw. luzem starają się wrócić na czas, zdają relację z tego co robiły, nie przekraczają wydzielonych granic spaceru (np. wysłane do znajomych kilka działek dalej z pytaniem, idą, pytają i wracają zaraz zdać relację). Nie mają syndromu dzieci, które w końcu urwały się z łańcucha i lecą szalej byle dalej od rodziców (a nawet sami ograniczają teren – bywało, że młody mimo pozwolenia na dalszy spacer szedł tylko kawałeczek).
Ponadto po różnych przejściach, bojach i innych „atrakcjach” kończą szkolne zerówki. Amelkę czeka większa zmiana – inna pani, częściowo nowe towarzystwo w pierwszej klasie. U Patryka pani zostaje ta sama, grupa chyba w większości też (choć miejmy nadzieję, że zmieni się tryb jego nauki – z częściowo indywidualnego, skróconego, na bardziej „standardowe” godziny szkolne).
A za chwilę przed nami wakacje… 😀
Uncategorized
No Comments Przez jakiś czas Kostek nie robił wielkich kroków rozwojowych – ot, nowe słówko, szybsze raczkowanie czy ładne rzucanie piłki….
Nadrobił wczoraj – zrobił pierwsze 3 kroczki. Teraz ćwiczy zapamiętale nowy sposób poruszania się. Poza 4-5 malutkich kroczków nie wychodzi na razie, ale osiągnięcie i tak jest potężne 😀 i widać, że sprawia mu to niesłychaną frajdę.
Jak dotąd nie udało się utrafić z aparatem czy kamerą na tuptanie, więc na dokumentacje filmową trzeba poczekać 😉
Ponadto zrobił się z niego dość rozgadany, ciekawy świata szkrab. Wznosi okrzyki na widok psów („ła ła”), kotów, dzieci i (oczywiście) zabawek.
Dużo umie powiedzieć lub inaczej przekazać (pokazać, zasygnalizować gestem), wszystko rozumie.
Niebawem opracujemy i wrzucimy aktualniejsze zdjęcia i może jakieś filmy 😉
Uncategorized
1 Comment Lubię słuchać rozmów naszych bliźniaków. Po ich skojarzeniach fajnie słychać np. czego w domu słuchamy.
Patryk: „Bo to jest bajka- nie bajka, jak Zagadka- nie Zagadka (to nawiązanie do bajki o Misiu Fantazym).”
Amelka: „To tango, nie tango. To tango Tandresse. To tango, nie tango, co wierne jest”
Amelka: „Po pierwsze …” (cośtam – nie pamiętam, ale wpływu na sens to nie ma :P)
Patryk: „Po pierwsze cisza ma być, a po wtóre panowie proszę o kulturę” („Rap na P.P.P.A.” Wojciecha Młynarskiego)
Ponadto np. Patryk chodzi po domu / ulicy i podśpiewuje „Balonik” (przez jakiś czas pomagało mu to się uspokoić),albo przychodzi i prosi o piosenkę o krokodylu 🙂
Uncategorized
No Comments Patryk po raz kolejny trzasnął drzwiami zamiast je zamknąć jak należy.
Tata: „Patryk, wiesz do czego służy klamka w drzwiach?”
Patryk: „Wiem.”
T: „To dlaczego jej nie używasz?”
P: „Bo to nie w moim stylu”
*****
Tata: „Amelko, a może byś umyła po sobie miseczkę?”
Amelka bez słowa wyszła do łazienki i lekko trzasnęła drzwiami.
T (przekonany, że swoim zwyczajem „strzeliła focha”): „Mocniej!”
Amelka z łazienki: „Nie obrażam się tylko muszę pomyśleć”
*****
Dzieci bawią się w sianostogi, które właśnie wybrały się do wesołego miasteczka czy na inną wycieczkę.
Sianostóg 1 (Amelka): A macie bilety?
Sianostóg 2 (Patryk): Ja mam taki, który można pokazać wiele razy, bo oddawałem siano. Oddawałem kropelki i bąbelki siana.
po chwili Sianostóg 2 do Sianostoga 1: „Masz bilet? Nie? To daj rękę, ja Ci oddam kropelkę krwi… siana, dostanę wtedy bilet i Ci go dam”
Uncategorized
No Comments Równo od pierwszego stycznia Konstanty raczkuje 🙂
Co prawda kiedy się spieszy lub jest zmęczony to wybiera pełzanie, ale ćwiczy zawzięcie nowy sposób poruszania 🙂
Ponadto staje na stopach i dłoniach i kombinuje co by tu dalej z tą pozycją zrobić. Wiele wskazuje na to, że ma ona jakiś związek z „łobuzowaniem” 😉 – dziś po chwili namysłu z tej pozycji potuptał ściągać bombki z choinki (coś czuję, że długo ona nie postoi 😉 ).
Uncategorized
No Comments Za nami kolejny grudzień, przed nami nowy rok (do zapełniania nowościami 🙂 ).
Święta minęły spokojnie dość, tradycyjnie wśród stosu pyszności i podarków. Dzieci nie dostały co prawda od Mikołaja wszystkiego o co prosiły tego miłego staruszka, ale dostały kilka paczek po rozpakowaniu których zawołały „O! Marzyłem (/am) o tym, ale zapomniałem napisać w liście” 😉
Mniej standardowa za to była noc sylwestrowa – dzieci pierwszy raz brały czynny udział w świętowaniu, nie poszły spać przed północą (a nawet nie przed pierwszą w nocy 😛 ). Amelka i Patryk niecierpliwie oczekiwali fajerwerków („Już będą fajerwerki? Nie? A za ile czasu?”), wznosili toast mlekiem oraz z radością witali nieplanowanych przyjaciół przybyłych w gości.
Nie obyło się bez rozlewania po domu różnorakich trunków (piwo, mleko 😉 ) oraz odsypiania następnego dnia (okazuje się, że wbrew naszym obawom da się Patryka zmęczyć tak, żeby spał dłużej niż do 8 rano).
A więc:
Drodzy znajomi, przyjaciele, przypadkowi czytelnicy… (itd) nowy rok uważamy za rozpoczęty i życzymy spełnienia marzeń i dużo radości.
Uncategorized
No Comments Patryk: „Mamo, ja Cię bardzo kocham. ale muszę Ci powiedzieć coś smutnym głosem….
I w moim sercu jest też zdziwienie.
Wiesz, w tym poziomie gry co był w Chinach, to ja nie zebrałem wszystkiego, a
pokazało się, że już skończyłem.”
*****
Sobotni poranek, leżymy w łóżku i słyszymy z kuchni:
Patryk: „Uważaj, żeby nie wpadło do tej dziurki która prowadzi do serca.
Amelka: „?”
P: „Bo są dwie dziurki i jedną leci do brzucha, a druga do serca”
Mama: „Patryk o czym mówisz?”
P: „Że są dwie rurki w gardle…”
M: „Aha, ale ta jedna nie prowadzi do od razu serca tylko najpierw do płuc”
P: „A ja nie mówilem, że od razu prosto do serca”
*****
P: „Mamo, a jakby wielka fala tak zamarzła to by była gór lodowa”
A: „No! I jakby puścic tam wieloryba to by wieloryb surfingował”
Uncategorized
No Comments Dawno nowinek na blogu nie było, a tu pan Konstanty skończył już 11 miesięcy i zdecydowanie dojrzał w ostatnim czasie.
W dniu ukończenia 10 miesięcy Kostek pierwszy raz stanął na nogach (wstał opierając się o łóżko). Kolejne kilka dni zbierał siły na kontynuowanie ćwiczeń ;p Od tego czasu ćwiczy stale, wstaje już przy wszystkim praktycznie – nieważne czy to czyjeś nogi, krzesło, stół, wanna…. czy inne sprzęty. Stanie w miejscu przez dłużej niż chwilę wiąże się z ryzykiem zostania tak dopóki panicz nie zainteresuje się czym innym i nie postanowi oddalić się od „podpory” 😉
Ponadto zarówno domownicy, jak i goście muszą pilnować chowania butów i nie stawiania np. torebek na szafce w przedpokoju (wprost stworzonej do tego celu) – buty są bardzo ciekawe, a ściąganie rzeczy z szafki jest nie mniejsza atrakcją.
Następnym „wyczynem” najmłodszego, osiągniętym 30 listopada jest pierwszy ząb 🙂 (dolna, lewa jedynka).
W związku z umiejętnością stawania Kostek opanował też samodzielne siadanie – początkowo było to bardziej klękanie, ale od kilku dni już umie przełożyć nóżki do przodu i siedzi jak każde dziecko).
Jak dotąd nie opanował raczkowania, ale pełza w tempie wyścigowym, więc w sumie po co raczkować…? 😉
Niezmiennie jest bardzo grzecznym dzieckiem (wręcz zadziwiająco czasem) – gdy rusza coś zakazanego to na hasło „nie wolno” z reguły przestaje (czasem pokazując jaki jest nieszczęśliwy z tego powodu uderzając w płacz i kładąc się na podłodze 😉 ). Nie buszuje też po szafkach (poza usiłowaniem wyciągnięcia butów), nie zrzuca wszystkiego z półek, nie jest typem awanturnika 🙂
A stopień zmiany wyglądu możecie ocenić na zdjęciach – poważny facet się z niego robi 🙂
Uncategorized
No Comments Amelka: „Mamo, a czemu tata zakładał kiedyś takie… takie… sztuczne zęby?”
Mama: „Bo tata miał aparat na zęby”
A: „A po co aparat”
M: „Specjalny aparat, żeby zęby się wyprostowały”
A: „A Ty tez masz taki?”
M: „Powinnam mieć, ale sobie nie zrobiłam”
A: „To możesz pożyczyć taty, ja wiem gdzie leży”
Uncategorized
1 Comment Mama: „Amelko, ale mam pomysł na Halloween…”
Amelka: „Jaki?”
M: „Możemy zrobić ręce do jedzenia”
A: „Ja nie będę tego jadła”
M: „Ale z galaretki możemy zrobić.”
A: „Nie zjem tego. Będę się cały czas bała, że mi nagle przyłoży w dziób” 😉
*****
Amelka do Patryka: „Ty… Ty… Ty kaszo manno! Zaraz Cię zjem!”
*****
Patryk siedzi w wannie, przypełza Kostek i staje przy wannie zaglądając do brata
Patryk: „Cześć Kostek, bardzo Cię lubię. Lubię jak on tak staje na tych swoich tłustych łapkach… znaczy nóżkach”
*****
Patryk do taty: „Ty masz taka grubą pupę, że nie musisz siedzieć na poduszce, tylko na samym krześle” (dla nieświadomych dodam, że do grubej pupy tacie daleko :P)
Uncategorized
No Comments Dzieci nie tylko zadają pytania, ale także wyciągają logiczne wnioski…
Patryk: „Co to jest „natura”?”
Mama: „Natura to jest to wszystko co nie zostało stworzone przez człowieka,
w sposób sztuczny, np. rośliny”
Amelka: „Czyli ja nie jestem naturalna, bo stworzyła mnie mama?”
M: „Jesteś Amelko naturalna, bo to, że się urodziłaś jest naturalne.
Jakby np. nie było prądu, samochodów i innych sztucznych rzeczy to też byś się urodziła”
P: „To jakby stworzyć robota, który mógłby urodzić swoje dziecko,
to to dziecko byłoby naturalne…?”
P: „To rośliny też nie zawsze są naturalne… bo jak je człowiek posadzi..?”
Uncategorized
No Comments Amelka: „Mamo opowiedz mi bajkę o wędrowniczku”
Mama: „O jakim wędrowniczku??”
A: „No o tym małym”
M: „Mały to był Paluszek”
A: „Nie. Taki w czerwonym ubranku”
M: „A! Entliczek- pentliczek”
A: „Tak”
M: „Entliczek- pentliczek czerwony stoliczek (…) mam chęć na befsztyczek. I poszedł do…”
A: „Miasta. A w mieście wszystko z jabłkami.”
Uncategorized
1 Comment Ostatnio na porządku dziennym są zabawy słowami, przekręcanie słów itp. Nie sposób wszystkich sytuacji zapamiętać i spisać w wolnej chwili. Ale poniżej kilka najnowszych przykładów.
Amelka zajmuję się swoją internetowa farmą (tak, mamy rodzinną obsesję – zostaliśmy chwilowo farmerami :P).
Amelka: „No zaraz, wy….(chwila namysłu) króliki jedne”
Patryk: „Musisz teraz bardziej pilnować tej swojej wioszczyny” (z pogardliwym naciskiem na ostatnie słowo).
Dzieci dostały do jedzenia jajka, po chwili słyszę Patryka mówiącego ze śmiechem: „A Ty jesz jajko w jajniku” (uprzedzam ewentualne pytania – tak, dzieci wiedzą co to jajnik i stąd właśnie wynikał śmiech Patryka).
Uncategorized
No Comments Czas jakiś nie pisaliśmy, mała ilość wolnego czasu w połączeniu z awarią komputera i nadmiarem zmęczenia nie sprzyjała twórczości…
I w sumie żadnych dłuższych radosnych wypowiedzi czy wydarzeń nie zanotowaliśmy ;p
Dzieci poszły do szkolnej zerówki, zaaklimatyzowały się tam w różnym stopniu…
W szkole szczególnie widać na ile różne maja podejście do świata. Np. samodzielnie podejmowali decyzję czy będą chodzić na lekcje religii. Na pierwszych dwóch zajęciach byli obydwoje, następnie Amelka podjęła decyzję, że będzie brała udział w lekcjach, a Patryk odmówił. Nie podważaliśmy jego decyzji, ale spytaliśmy o powody. Otóż: „na religii jest głupia i za głośna muzyka, a pan prowadzący jest jakiś dziwny, bo każe mówić do siebie „proszę brata””. Wyjaśniliśmy czemu tak, a nie inaczej należy się zwracać do prowadzącego lekcje, ale Patryk z żelazną logiką twierdził, że to jakieś głupie, bo pan nie jest z jego rodziny. Generalnie jestem w stanie zrozumieć taki punkt widzenia, nie mam parcia na to, żeby młodzieniec uczestniczył w lekcjach religii, więc został wypisany. Co nie przeszkadza mu np. uczyć się od Amelki modlitwy do Anioła Stróża oraz prowadzić z siostrą (rodzoną nie zakonną :p) dyskusji teologicznych – Patryk jest zdecydowanie logikiem i racjonalistą, a Amelka występuje w obronie wiary. I tak dyskutują o tym skąd wziął się świat i co rządzi światem.
Ponadto dzieci odnajdują się w wybranych zajęciach poza szkolnych – Amelka chodzi na zajęcia taneczne (ze sporą ilością baletu), a Patryk na swoje wyczekane od dawna aikido. Dla nas oznacza to m.in dwa dni w tygodniu zajęte głównie wożeniem towarzystwa z miejsca na miejsce i czekaniem aż któreś dziecko skończy zajęcia. W sumie dobrze, że zajęcia są w tych samych dniach tygodnia, a przy tym w odpowiednim odstępie czasowym.
Uncategorized
No Comments Kostek pełza po całym domu wycierając pominięte przez mop kurze, zapamiętale ćwiczy chwyt szczypcowy zbierając napotkane okruszki, buszuje wśród nie schowanych do szafki butów… Pierwszą rzeczą do której sunie położony na podłodze jest pudełko po butach pełne kaset magnetofonowych, a po wyciągnięciu i przejrzeniu tychże sunie dalej w sobie tylko znanych celach 😉 Wybitną frajdą jest odkurzacz lub mop w działaniu – Kostek z wielka radością na twarzy goni sprzęt czyszczący po domu 🙂
Ponadto siedzi przez czas jakiś bez podparcia (jeśli się go posadzi – co staramy się robić rzadko, bo jak wiadomo nie należy póki malec sam nie umie usiąść).
Jada niemal wszystko, należy uważać co się przy nim je, bo nie cofnie się przed brutalnym zabraniem komuś od ust. Zdarza się, że widząc „ludzkie” jedzenie gardzi maminym mlekiem i sugestywnie wpatruje się w twarz jedzącego.
Gada przez większość dnia – zarówno po swojemu jak i po „człowieczemu” (ide!, tata, da, mama…..).
Pewne trudności ostatnio powoduje zmęczenie – na spanie szkoda czasu, zasnąć trudno, a jak tu buszować będąc zmęczonym…
Niezmiennie niestety narzeka na rosnące zęby, które dają o sobie znać, ale pokazać się ani myślą. Biorąc pod uwagę, że z jedzeniem sobie radzi doskonale…. może nie potrzebuje ich posiadać 😛 Prawdopodobnie w związku z podrażnionymi przez zęby dziąsłami młody zdecydowanie odstawił smoczek. Od kilku dni gardzi nim, nie bierze do ust, wypluwa jeśli próbuję podmienić pierś na to gumowe paskudztwo – ma to swoje dobre strony (może nie wróci już do smoka i nie będzie potem problemu z odstawieniem), ale ma też gorsze (mama nie zawsze jest pod ręką i może zastąpić smoka). Mogły by te zęby już odpuścić nieco.
Uncategorized
No Comments Kostek ma za sobą 3 dni ciężkiej walki o zęby – był płacz, katar, problemy brzuszne, nieprzespane noce….
Szkoda tylko, że zębów nadal brak :
Za to mamy nowe osiągnięcie ruchowe – Kostek pełza. Dla odmiany w przód (dotychczas pełzał raczej na boki oraz turlał się) 🙂 Nie osiąga jeszcze prędkości wyścigowych i szybko się niecierpliwi, ale do szafki z butami już raz dotarł i nie omieszkał jej otworzyć 😉
W związku z powyższym czeka nas dość pilny zakup w postaci zabezpieczeń do kontaktów, bo część z nich jest na kuszącym dla Kostka poziomie.
Uncategorized
1 Comment Siedzimy przy stole, Patryk wymyśla sobie co zje.
Patryk: „Może płatki”
Mama: „Nie ma mleka, tata wracając zajrzy do sklepu i kupi”
P: „No, to chociaz się na coś przyda”
M: „Co się przyda?? Sklep czy mleko?”
P: „Tata się na coś przyda. A chociaż sam powiedział, że pójdzie czy dopiero po Twoim poleceniu?”
M: „…. Poprosiłam go, więc pójdzie”
Dodam, że tata się przydaje często i nie potrzebuje z reguły „poleceń” (próśb tez nie zawsze potrzebuje, duży jest – myśli sam 😉 )
Uncategorized
1 Comment Mama z Kostkiem w sklepie, kolejka do kasy.
Kostek: „He, he, he…”
Mama: „Co Tam synku? Jakie he? Oooo… dobrze mówisz – herbatę miałam kupić” 😉
Uncategorized
No Comments Amelka wybrała sobie w sklepie jako „pysznościa” rafaello. Taka małą paczuszkę, 4 sztuki.
Zjadła jedno na początek, zachwyciła się jakie to pyszne i spytała:
„Mogę jeszcze jedno?”
Mama: „Możesz nawet wszystkie. Chyba, że chcesz zostawić sobie na jutro.”
Amelka (po dłuższej chwili, cały czas rozpływając się w zachwytach): „Eee tam, nie zostawię sobie na jutro.”
Idziemy dalej, a Amelka po pochłonięciu kolejnego rafaello: „Mamo, Ty więcej tego nie kupuj lepiej”
Mama: „Ale dlaczego?”
A: „Bo jak się zacznie jeść to nie można przestać”
Uncategorized
No Comments Mama: „Dzisiaj będą placki z groszkiem.”
Patryk: „Jakie placki?”
M: „Z groszkiem”
P: „Ale jak się nazywają?”
M: „No…. placki z groszkiem.”
P: „Ale jakie?!?”
M: „Normalne… z groszkiem…?”
P: „Ziemniaczane?”
M: „Nie.”
P: „Ale z czego zrobione?”
M: „… z groszku… znaczy z mąki, jajka, wody, soli i groszku.”
Uncategorized
No Comments No więc tak…. wakacje za nami, plany wakacyjne jako-tako zrealizowane: Gdańsk odwiedzony, aczkolwiek nie całkiem zwiedzony (brak czasu), działka była, ale nie tak długo jak być miała (brak pogody i maminej wytrzymałości psychicznej przy złej pogodzie).
W Gdańsku wiadomo:
Morze
Plaża
zabytki
oraz latarnia morska, statki, ZOO, Sopot blisko i inne atrakcje.
W porównaniu do poprzedniej wyprawy nad morze (dwa lata temu) o tej właściwie nie ma co pisać 😉 – dojechaliśmy bez przygód, pobyliśmy na miejscu, powłóczyliśmy się po okolicy i wróciliśmy ;p
Uncategorized
2 komentarze Kostek rośnie, odkrywa świat nie tylko poprzez jedzenie ;p…
W ostatnim czasie (ostatnim czyli jakieś 1,5 miesiąca ;)) nie tylko rozwinął się ruchowo, ale także zaliczył kilka „pierwszych razów”.
Jest teraz dzieckiem bardziej mobilnym – turla się, nigdy nie wiadomo czy tam gdzie przed chwilą miał nogi nie ma teraz np. głowy, domaga się coraz to nowych zajęć (rzadko jedna rzecz wystarczy na dłuższą chwilę). Mniej też śpi – wykombinował sobie np.,że godzina 6 rano jest świetna na zaczęcie dnia i wcale mu nie przeszkadza, że rodzice mają inne zdanie. Ponadto zaczyna czasem mówić po ludzku (jak to mówi rodzeństwo: „Kostek nie umie mówić jak człowiek”) – raz na jakiś czas powie świadomie i celowo „mama”, a czasem nawet „teś” (cześć) zawoła widząc rodziców o poranku 🙂
Z nowych przeżyć ma za sobą m.in pływanie w rzece:
– łodzią
– oraz wpław
(tu pierwsze „moczenie”, młody nieco zdziwiony, potem się spodobało pod warunkiem nie przebywania w wodzie zbyt długo na jedno zanurzenie).
Ponadto w związku z latem mamy za sobą leżenie na trawce, miękkim podłożu na placu zabaw (tartanie?) i piasku. Kostek niby kładziony jest na rozłożonym prześcieradle lub kocu, ale ponieważ się kręci to efekty są różne. Bo można np. przeturlać się i pogrzebać w piasku:
A przed nami wyjazd nad morze 😉 Tam może być jeszcze ciekawiej 🙂
Uncategorized
1 Comment Oczywiście najchętniej wyjada z talerza rodziców, ale nie tylko 😉
Postanowiliśmy karmić Kostka metodą BLW. Poniekąd w związku z powyższym (oraz z faktem, że panicz jeszcze nie siedzi i nie posiada zębów) nadal nie zjada innych pełnych posiłków poza maminym mlekiem. Co nie przeszkadza mu w entuzjastycznym próbowaniu nowych smaków. Jak dotąd poznał smak chrupek kukurydzianych, arbuza, ogórka, jabłka, malin, jeżyn, truskawek, moreli, nektarynek, fasolki szparagowej, ziemniaka, marchewki, banana, melona, chleba, szpinaku, jogurtu naturalnego… (i chyba na tym koniec 😉 )
Zdecydowanie hitem okazał się szpinak (wyjadany mamie z talerza przy wtórze wielkiego krzyku w momentach kiedy mama jadła sama zamiast dziecku dawać 😉 ), natomiast melon i banan zostały raczej chłodno przyjęte. Ale ogólnie Kostek do niejadków nie należy i nie ma jak dotąd potrawy, której by zdecydowanie odmawiał 🙂
Za nami także dwie zabawne przygody związane z jedzeniem:
– Kostek dostał od babci Danusi pomarańczową piłeczkę do ping-ponga. Otworzył zdecydowanie buzię, włożył tam piłeczkę i… zrobił wielką awanturę, że to nie jest jadalne 😉 W związku z tym babcia przyniosła morelę i dokonała wymiany – przyjętej przez młodego z radością („w końcu coś co da się zjeść”)
– Malucha ugryzł komar, pod samym okiem, więc powstała opuchlizna mocno przeszkadzała. Padł pomysł, aby przyłożyć kawałek cebuli (jak wiadomo z reguły pomaga w takich przypadkach). I generalnie pomysł spotkał się także z akceptacja Kostka, z tą poprawką, że on wolałby cebulkę zjeść 😉 Dostał, więc do polizania, z podejrzeniem, że się skrzywi, wypluje itp… Ale młody widać lubi zdecydowane smaki i z lubością „jadł” okład 😉
Uncategorized
2 komentarze Amelka: Co było wcześniej w tym pudełku?
Tata: Tabletki do zmywarki
A: ?! Nie wiedziałam, że zmywarka może być chora…
Uncategorized
No Comments Dzieci graja w siatkówkę (jeśli można tak szumnie powiedzieć 😉 ), Amelka odbiła piłkę w krzaki zamiast do Patryka.
Patryk (z przyganą): „Proszę pani, to nie jest krzakobójcza zabawa”
Uncategorized
No Comments Dzieci słuchają piosenek kabaretu OT.TO (takich dla dzieci nagranych), jednocześnie Amelka sprząta spory artystyczny bałagan (artystyczny znaczy powstały przy tworzeniu przez dzieci prac plastycznych 😉
OT.TO: „…To cudowny świat Twoich sześciu lat…”
Amelka: „Jaki cudowny świat?! Jakiś wielki bałagan, a nie cudowny świat”
Uncategorized
No Comments Jesteśmy na działce, tęsknimy za tatą, który przyjeżdża na weekendy.
Rozmawiam z Amelką, mówiąc, że dobrze, że tata nie jest np. marynarzem i nie wypływa w rejs na długie miesiące.
Amelka: „A jakby był kapitanem to jeszcze dłużej. By w piątek i w niedzielę odkrywał nieznane lądy.
Dobrze, że nasz tata nie jest piratem bo by wtedy albo odkrywał nieznane lądy, a to jakiś skarb by mu się przytrafiał, a to jakaś walka by mu się przytrafiała.. A jakby był niepokonany i jednego dnia zdobył by jakiś statek, a drugiego znalazł jakiś skarb to byśmy byli bogaci.
I nadal Amelka: „Jakbym miała telefon to bym pisała tacie cały dzień moich wakacji, co robiłam, co mówiłam, co inni mówili…”
Mama: „Cały dzień byś opisała czy pisała non-stop?”
Amelka: „Pisała bym wieczorem albo rano co było w poprzedni dzień, a czasem bym dzwoniła”
Uncategorized
No Comments Pływamy łódką, przepływamy blisko drugiego brzegu.
Amelka: „Ciekawe jak tam ludzie żyją…?”
Patryk: „No tak jak my, to przecież też Polska”
Czerwona boja na horyzoncie.
Amelka: „Co ta boja oznacza?”
Mama: „Nie wiem dokładnie. Chyba jakieś ostrzeżenie…”
Amelka: „Uwaga, groźne rekiny!?!”
Płyniemy niedaleko łabędzi (z silnikiem płyniemy, co istostne dla opowieści)
Dzieci krzyczą: „Uwaga łabedzie! Bo będzie fala!” (w kierunku ptactwa rzecz jasna)
Dopływamy z powrotem do miejsca cumowania łódki.
Amelka: „O! Popłyniemy na tę wyspę?” (a po chwili: „Ja nie chcę jeszcze wracać!” bo połapała się, że to miejsce startu)
Uncategorized
No Comments Mama siedzi i depiluje nogi, Patryk wchodzi do pomieszczenia, rzuca okiem i pyta: „Pielisz się?”
Dowcip sytuacyjny dzieci zrozumiały dopiero po jakimś czasie. po wyjaśnieniu określenia „pielić” i zgodnie się uśmiali ;D
Uncategorized
No Comments Konstanty kończy dziś pół roku. Dokładnie skończył jakieś dwie godziny temu – o 22.00 😉
Rośnie jak na drożdżach, jest coraz „doroślejszy”, ciekawy świata i wygadany 🙂
Najchętniej oglądałby świat z wysokości rodzicielskich ramion i tylko czasem dla odmiany poleżał na łóżku czy kocu.
Jakby jeszcze zęby przestały dokuczać w czasie wyrastania i w końcu pokazały się na dobre to życie byłoby w ogóle super ;p
Umiejętności ruchowe Kostka nie są imponujące (właściwie niewiele nowych rzeczy robi, czasem się przeturla na brzuch, podnosi się na rękach leżąc na brzuchu…), ale za to głos ma taki, że jak dziś weszliśmy do pobliskiego Tesco to w przeciwległym końcu sklepu było słychać jego przemowy 😉 I uśmiecha się chętnie do większości ludzi 🙂
Uncategorized
No Comments Imieniny babci Danusi. Na stole różności.
Mama: „Patryk,masz na coś ochotę? Popatrz co jest na stole i powiedz co byś chciał”
Patryk: „Ja bym chciał Żubra”
M (nieco zdziwiona): „Ale na stole nie ma żubra…. Aaa… jest butelka z żubrem. Ale to wódka synu”
P: „Wódka?”
Po naszym zapewnieniu, że to wódka, a nie piwo „Żubr”, Patryk zrezygnował z pomysłu spożycia 😉
Uncategorized
No Comments Idziemy po mleko do niezbyt odległego gospodarstwa.
Amelka: „O krowy. A te krowy można kupić.”
Mama: „Czemu tak uważasz?”
A: „Bo mają przyczepione ceny”
*****
Jesteśmy na działce, za oknem zimno i mokro, dzieci się snują, tata trochę sprząta i przemeblowuje pokój.
Patryk (patrząc na tatę): „Jak widzę, jak ktoś sprząta to mi się zimno robi”
Uncategorized
No Comments Amelka z mamą w rozmawiają o zrobieniu teraz czegoś-tam co chce Amelka
Mama: „Ale ja teraz czytam”
Amelka: „To możesz nie czytać”
M: „Ale ja mam ochotę poczytać”
A (z przyganą): „Ale Ty jesteś wymagająca!”
*****
Amelka pokazując na maskotkę woła z radością: „ten lemur ma takie oczy jak ja!” (kto znał mamę w dzieciństwie ten szczególnie zrozumie ten tekst 😉 )
Uncategorized
No Comments
Kostkowi udało się dziś pierwszy raz obrócić z pleców na brzuch 🙂
Uparcie próbował od kilku dni, a dziś w końcu wysiłki przyniosły efekt 🙂
Na zdjęciu udało się uchwycić pierwszy obrót (jeszcze trochę ręka pod brzuchem została, ale potem Kostkowi udało się ja uwolnić) 🙂